Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RYBY I OWOCE MORZA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RYBY I OWOCE MORZA. Pokaż wszystkie posty

6 listopada 2016

Biała zupa rybna


Koniec października był dość łaskawy dla Pomorza, nie lało non stop! Wiatr rozganiał czarne chmury, słońce rozświetlało kolorowe liście. Zaliczyłam kilka spacerów za miastem, odwiedziłam ulubione klify i naładowałam baterie. Wzburzony Bałtyk, zapach lasu, stawy przykryte liśćmi, zabłocone polne drogi... Przyjmowałam te chwile z uwagą, dopatrując się żywych detali w zwyczajności, chłonąc wszystkimi zmysłami. 
Wytargani wiatrem siadaliśmy w kuchni nad talerzem gorącej strawy, żywo komentując wrażenia z naszych krótkich wycieczek. Zupa z lokalnych ryb była dopełnieniem szczęścia, spełnionym przez mamę życzeniem "warszawskiego słoika". Bo jak córka przyjeżdża, to miewa małe marzenia i bardzo docenia, gdy się realizują. Tym razem były to: zupa rybna, szarlotka z owoców przydomowej jabłoni i spacer po plaży bez deszczu.

28 lutego 2016

Zapiekany dorsz z fenkułem i pomarańczami


O skreiu zrobiło się ostatnio głośno w kulinarnych kręgach. Sezon połowów trwa od stycznia do kwietnia, gdy w okresie tarła ryba wędruje kilkaset kilometrów z Morza Barentsa w kierunku norweskich Lofotów. Dziki dorsz norweski jest większy od bałtyckiego kuzyna, ma sprężyste, chude, białe mięso. Piszą o nim, że jest zdrową rybą, bogatą w kwasy Omega 3, odławianą zgodnie z surowymi norweskimi standardami. 

Natknęłam się na skreia na dość ekskluzywnym stoisku rybnym. Ryba miała ładny zapach i kolor, słono zapłaciłam za porządny filet i nie pożałowałam. Ładne, grube kawałki skreia wyeksponowałam na pieczonym koprze włoskim i cebuli, udekorowałam pomarańczami. Danie z kilku sezonowych produktów, lekkie i pachnące, w sam raz na niedzielny obiad.

Zapiekany dorsz z fenkułem i pomarańczami
Składniki (4 porcje):
- 4 duże kawałki dorsza ze skórą
- 1 fenkuł
- 1 duża czerwona cebula
- 1 pomarańcza
- sól, pieprz
- olej rzepakowy i łyżka masła
- 2 łyżki mąki z ciecierzycy


30 listopada 2015

Ośmiornica po galicyjsku (pulpo a la gallega)



Pulpo a la gallega to popularne danie kuchni hiszpańskiej. Zwykle zamawia się porcję wraz z innymi tapasami, półmiskami smażonych ryb i owoców morza. Ze stołu zastawionego przysmakami każdy nakłada sobie po trochu wszystkiego. Biesiadowanie trwa długo, wino pomaga trawić dość ciężki posiłek - smaki są wyborne, więc czasem można zgrzeszyć. 

Ośmiornica po galicyjsku (około 4 porcje)
- ośmiornica (waga około 1,2 kg)
- 1 cebula
- kilka ziarenek pieprzu
- 3 listki laurowe
- 3 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek
- szczypta chilli
- papryka wędzona
- 1 kg ziemniaków



21 czerwca 2015

Pad thai

Szerokie plaże, biały, miałki piasek, turkusowe morze, ciepły wiatr, cisza, spokój, mało ludzi. Można jeszcze znaleźć takie miejsca w Tajlandii, jednak coraz ich mniej. W przeciągu kilku lat tajskie wyspy stały się bardzo popularnym kierunkiem turystyki wszelakiej, co niestety mocno zmieniło klimat tego regionu. Ze smutkiem słucham relacji znajomych wracających ostatnio z rejonów, które poznałam 6 lat temu. Wtedy piękne i nieskażone, teraz zmienione nie do poznania przez huczące dyskoteki, śmieci i tłumy.

Przez to nie bardzo mam ochotę wracać do Tajlandii, jednak do tamtejszej kuchni tęsknię bardzo. Bogactwo smaków, świeżych składników (kocham tamtejsze przyprawy, żółte mango, tłuste naleśniki, marynowane ośmiorniczki i kalmary z cebulą). Klasyczne danie uliczne, pad thai, przyrządzam czasem w domu (często nie swoim). Lista składników wydaje się dluga, lecz  przygotowanie tej potrawy nie wymaga wiele czasu i specjalnych umiejętności. Klucz to dobra organizacja i sprawne mieszanie. I nie rozmoczony makaron! Nie żałuj soku limonki, nie zapomnij o prażonych orzeszkach. Krewetki można zastąpić tofu. 

Pad thai
Składniki na 2 porcje:
- 200 g makaronu ryżowego (średnie wstążki 3-5 mm)
- 2 łyżki oleju (sezamowego, ryżowego lub rzepakowego)
- 12 dużych surowych krewetek, mogą być mrożone (można zastąpić twardym tofu)
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- ostra papryczka świeża lub suszona
- 3 łyżki sosu rybnego
- 3 łyżki pasty krewetkowej (opcjonalnie)
- 1 łyżka pasty z tamaryndowca (opcjonalnie)
- 1 płaska łyżeczka cukru trzcinowego
- 2 jajka od wolnych kur
- 1 łyżka pokrojonego szczypiorku
- 2 łyżki orzechów ziemnych
- 2 łyżki kiełków fasoli albo trochę natki kolendry (opcjonalnie)
- 1 limonka

Najpierw przygotuj wszystkie składniki, dopiero później zabierz się za smażenie, by móc działać szybko i sprawnie.

Makaron zalej ciepłą wodą i odstaw na 10 minut. Nie odcedzaj, aby uniknąć sklejenia. Powinien być elastyczny, twardawy, nie rozpaćkany. Cebulę pokrój w piórka, czosnek w cienkie plasterki. Posiekaj szczypiorek. Zamrożone krewetki zalej gorącą wodą, odczekaj chwilę i odsącz.

Rozgrzej woka lub dużą, głęboką patelnię. Wrzuć posiekane (lub roztłuczone w moździerzu) orzechy i praż na złoty kolor. Już przyjemnie pachnie, prawda? Odłóż je na talerz. Następnie rozgrzej olej, dorzuć cebulę. Po chwili dodaj krewetki, czosnek i ostrą papryczkę. Smaż na dużym ogniu często mieszając. Dodaj sos rybny, pastę krewetkową, pastę z tamaryndowca, cukier i sok z połowy limonki. Zamieszaj i smaż przez 2 minuty. Dodaj makaron, najlepiej wyławiać go łyżką/szczypcami do spaghetti prosto z wody, w której się moczył. 
Dokładnie wymieszaj. Jeśli makaron jest suchy, dodaj trochę wody. Zrób trochę miejsca na patelni odsuwając składniki na bok patelni, wbij jajka i rozmieszaj do połączenia białek i żółtek. Usmażone jajka wymieszaj z makaronem. 

Ważne by całą tę operację dodawania kolejnych składników i smażenia na dużym ogniu zrobić szybko i sprawnie. Zajmuje to max 10 minut, a wprawnemu Tajowi 5.

Pad thaia podawaj natychmiast, posypanego szczypiorkiem i orzechami, z ćwiartkami limonki. 
Tajskie piwo Chang ponoć czasem bywa w Lidlu ;) Pasuje do pad thaia jak nic!






13 kwietnia 2015

Gravlax - marynowany łosoś


Gravlax - powiew Skandynawii. Tradycyjna przekąska z łososia peklowanego w soli, cukrze i koperku. Tutaj wersja z marynatą imbirową. Cienko krojony, podany na dobrym pieczywie (grzance!) sprawił, że niedzielne śniadanie w domowych pieleszach nabrało nordyckiego charakteru.

Gravlax
- 300 g ładny kawałek fileta z łososia ze skórą
- 2 łyżki soli
- 2 łyżki cukru
- 100 g świeżego imbiru
- koperek
- cytryna

Rybę umyj i osusz papierowym ręcznikiem. Imbir obierz i zetrzyj na tarce (drobne oczka). Wymieszaj imbir z cukrem i solą, a potem natrzyj łososia marynatą. Odłóż do lodówki na 2-3 dni, obracaj od czasu do czasu. 
Przed podaniem wytrzyj rybę i pokrój ostrym nożem w cienkie plastry.
Można dodać koper do samej marynaty, ja wolę posypać już zamarynowanego łososia świeżym koperkiem. Lubię skropić go też odrobiną cytryny i zjeść z chrzanem albo sosem musztardowym. W wersji bez koperku sprawdzą się kapary.
Smacznego!


 


5 lutego 2015

Wrapy z krewetkami i awokado (na ciepło)



Pierwszy raz jadłam prawdziwe meksykańskie quesadille i tacos kilkanaście lat temu w Stanach. Smakowały obłędnie! Dużymi oczami podpatrywałam latynoskich kucharzy sprawnie przyrządzających te cuda, a później chwytałam palcami chrupiące placki wypełnione ciągnącym serem, warzywami i świeżą kolendrą, obowiązkowo maczałam je w guacamole, ostrej salsie pomidorowej i kwaśnej śmietanie, i pożerałam w kompletnym zatraceniu. Do dziś pamiętam ich smak i zapach. Były podpiekane na żywym ogniu i dobrze doprawione - przez to mam zerową tolerancję na cienkie podróby, podgrzewane w mikrofalówce, mdłe byle co, które niestety zdarzało mi się dostać później w niektórych knajpach.

W Hiszpanii za to jadałam dobre wrapy: z krewetkami, świeżą czerwoną cebulą, awokado... Siedząc przy plaży rozprawiałam się z wrapem, a słońce skubało mi kark. Mam słabość do połączenia chrupiącej tortilli, ciągnącego sera i konkretnych dodatków, więc czasem w domu, gdy mnie najdzie ochota, przyrządzam takie oto gorące wrapy. Raz, dwa i zachcianka spełniona.

To, że widzisz poniżej dużo tekstu jest zmyłą. Te wrapy robi się szybko, tylko opisałam dokładnie jak się za to zabrać, żeby poszło sprawnie. Więcej gadania (pisania) niż roboty!

Kombinacja składników wyjątkowo zgrana. Ostre czosnkowe krewetki, słodycz cebuli, miękki ser, maślane awokado i świeża rukola - PYCHA!

Wrapy z krewetkami
Składniki (4 wrapy):
- 4 tortille pszenne lub kukurydziane
- 16 dużych, obranych krewetek (mogą być mrożone)
- 1 dojrzałe awokado
- duża garść rukoli
- ok 50 g sera (np. cheddar)
- mała czerwona cebula lub karmelizowana cebula z tego przepisu
- łyżka oliwy
- 2 ząbki czosnku
- łyżka soku z cytryny
- szczypta soli, chili i pieprzu
Mrożone krewetki zalać gorącą wodą. Ostawić na chwilę by się rozmroziły, potem odlać wodę i skropić sokiem z cytryny. Rozgrzać oliwę na patelni, wrzucić krewetki i smażyć 3 minuty, dodać przeciśnięty przez praskę lub pokrojony w cienkie plasterki czosnek, troszkę soli, chili i pieprzu. Smażyć kolejne 3 minuty. Zdjąć z patelni. 

Jeśli nie macie pod ręką karmelizowanej cebuli, możecie na szybko zeszklić na oliwie czerwoną cebulę pokrojoną w wiórki, dodać łyżeczkę brązowego cukru i chwilę dusić aż cukier się rozpuści. Odstawić.

Gdy mamy przygotowane wszystkie składniki, tj. usmażone krewetki, cebulę, rukolę, ser pokrojony w słupki lub starty, awokado pokrojone w wąskie plastry, to można zabrać się za zawijanie. 

Na dużej, suchej patelni lekko podgrzać tortillę (kilka sekund). Odłożyć na dużą deskę/talerz. Na środku tortilli (jak na zdjęciu) ułożyć rukolę, krewetki z czosnkiem, cebulę, ser i awokado. Zwinąć tortillę ciasno w rulon. I tak z każdą kolejną. Zwinięte, nadziane wrapy ułożyć na suchej patelni (końcówką zwiniętego placka do dołu - dzięki temu wrap się nie rozwinie) i lekko podpiec z dwóch stron, aż lekko się zarumienią, a ser w środku zacznie się rozpuszczać. Wrapy przekroić na ukos na pół i podawać od razu na ciepło.

Śmiało można zawijać w tortillę dowolne składniki, np. smażone tofu zamiast krewetek, krótko duszony seler naciowy, cienką zieloną fasolkę.

Smacznego!





30 listopada 2014

Kotleciki rybne






























Jeśli znudził ci się tradycyjny zestaw: smażona ryba + ziemniaki + kapusta kiszona, to wypróbuj ten prosty przepis na kotleciki rybne. Nie kupuj mrożonych gotowców, w domu przygotujesz w mig pyszne i o wiele zdrowsze. Dobrze im robi sok z cytryny i natka pietruszki, a d
zięki mące ryżowej i białku całość dobrze się łączy i kotleciki nie rozpadają się. Z masy można lepić małe krążki - idealne dla dzieci lub tzw. finger food na domówkę. Większe płaskie kotlety włóż pomiędzy chrupiące półowki bułki wraz z sałatą, pomidorem, kiszonym ogórkiem, ulubioną musztardą i wgryź się ze smakiem w rybnego burgera.

Kotleciki rybne 
przepis pochodzi z książki Donny Hay "Instant entertaining"

Składniki na 12 małych sztuk:
- 350 g białej ryby, np. dorsza
- 2 białka
- 3 łyżki mąki ryżowej
- 2 łyżki posiekanej natki pietruszki lub innych świeżych ziół
- 1/2 łyżeczki soli morskiej
- świeżo mielony czarny pieprz
- łyżka soku z cytryny
- olej rzepakowy do smażenia

Rybę umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, oczyścić z ości i pokroić na 5 mm kawałeczki. Wrzucić do dużej miski. Dodać białka, mąkę, natkę, doprawić solą, pieprzem i cytryną. Mieszać aż powstanie zwarta masa. Dobrze rozgrzać 1 cm oleju, lepić małe kotleciki i smażyć na średnim ogniu z dwóch stron do uzyskania złotego koloru (po około 2-3 minuty z każdej). Po usmażeniu odsączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym.

Podawać na ciepło z cząstkami cytryny i kolorowymi warzywami. Wyjadane na zimno z lodówki też dobre :) Jeśli masz ochotę na sos, wymieszaj jogurt naturalny z łyżką chrzanu lub musztardy i kilkoma kroplami cytryny.


28 listopada 2014

Ceviche z dorsza

Świeża ryba delikatnie pachnie i jest słodkawa. Świeża, naprawdę świeża ryba to w Warszawie skarb. Mało jest miejsc, gdzie można taką dostać, często trzeba na nią polować. Wychodzi na to, że rybę jadam głównie w rodzinnych stronach nad polskim morzem, taką ze sprawdzonego źródła. Jadałam częściej jak mieszkałam w Hiszpanii na Costa del Sol, jadałam dużo podczas pobytów w Japonii. Na Hokkaido nie mogłam wyjść z podziwu ile różnych skarbów wyławia się z Morza Ochockiego i żałowałam, że nasz Bałtyk taki przełowiony. Próbowałam tam tylu nieznanych ryb i owoców morza prosto z kutra, aż po kilku dniach miałam ich po dziurki w nosie. Niestety jak pozna się smak czegoś naprawdę dobrej jakości, to potem trudno zadowolić się marnym substytutem. Sushi bary w Polsce też odwiedzam bardzo rzadko, bo zwykle ryba za ciepła i źle pokrojona, bo ryż nie tak zrobiony... A szkoda, bo lubię.
Kilka dni temu dostaliśmy cynk, że jedzie do Warszawy świeży dorsz prosto z Bałtyku. Rozdzwoniły się telefony i posypały zamówienia. Stęsknieni dobrej ryby wzięliśmy jej sporo. Patrząc w siatkę wypełnioną filetami listowałam w głowie pomysły na wykorzystanie skarbu. Korzystając z rzadkiej okazji posiadania świeżej białej ryby postanowiłam przyrządzić ceviche. To peruwiańskie dobro narodowe je się tam w dużych ilościach. Miałam okazję próbować go w różnych miejscach na świecie i zawsze uwodził mnie jego kwaśno - ostry smak. Podstawą jest dobra ryba, która "gotuje się" w soku z cytrusów. Najbardziej pasuje na letnie posiłki pod gołym niebem, ale warto je robić i w pozostałe pory roku, gdy tylko świeża ryba wpadnie nam w ręce.


Ceviche z dorsza 
składniki na 2 porcje:
- 1 filet ze świeżego dorsza
- 1/2 małej czerwonej cebuli
- 1-2 cytryny
- 1 limonka
- 1/2 ostrej świeżej papryczki
- 1/2 awokado (opcjonalnie)
- szczypta soli
- świeżo mielony czarny pieprz
- garść natki piertuszki lub kolendry

Rybę umyć pod zimną bieżącą wodą (nie moczyć). Osuszyć papierowym ręcznikiem, usunąć skórę i pokroić ostrym nożem w cienkie plastry lub centymetrową kostkę. Przełożyć do niemetalowego naczynia, zalać sokiem wyciśniętym z cytryny i limonki (ryba powinna być całkowicie zanużona w soku). Odstawić do lodówki na minimum godzinę (1-3 h). Będzie gotowa, gdy stanie się całkowicie biała.
Cebulę pokroić w piórka, a awokado w kostkę. Papryczkę rozkroić, usunąć pestki i pokroić w cienkie plasterki.
Wyjąć  rybę z lodówki, dodać cebulę, połowę natki i papryczek, szczyptę soli i wymieszać. Ułożyć ładnie na półmisku, zalać sosem cytrusowym, posypać świeżo mielonym pieprzem i udekorować pozostałą natką i papryczką. Ceviche podawać schłodzone jako przystawkę.
Smacznego!

18 marca 2014

Marynowany pieczony łosoś z cytrynowo-tymiankowym ryżem



Mam kawałek ładnego łososia. Zamarynuję go dziś, upiekę jutro. Lubię jak ma taką chrupiącą "skórkę", a nie jest tylko kawałkiem sparzonej ryby. Podam go z ryżem nie byle jakim. 

Ryba
400 g łososia (filet bez skóry)

Marynata:
- po około 2 łyżki: oliwy z oliwek, łyżki sosu rybnego, sosu sojowego
- sok i starta skórka z 1/2 cytryny
- 3 ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki
- 3 cm startego świeżego imbiru 
- sól, pieprz czarny i kajeński, tymianek
Cytrynowo-tymiankowy ryż:
- 1/2 szklanki ryżu jaśminowego
- garść zielonego groszku
- 2 łyżki soku i 1/2 łyżeczki startej skórki z cytryny
- 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
- 1 łyżka masła
- sól


9 lutego 2014

Spaghetti z krewetkami. Klasyczne.

Najlepsze krewetki jadłam na Florydzie. Świeżo złowione, krótko grillowane, spryskane sokiem z cytryny. Ogromne, obierane i jedzone palcami. Niebo w gębie! Minęło 11 lat, a ja nadal dobrze pamiętam ten smak. 

Krewetki dobrze smakują w towarzystwie czosnku. Najlepiej nie byle jakiego. Mam ten przywilej zjadać od kilku miesięcy czosnek wyhodowany przez Tatę. Widziałam jak rósł, suszył się na słońcu. Bardziej eko być nie może. Pewnego sierpniowego przedpołudnia, po leniwym śniadaniu na tarasie, rodzinnie zaplataliśmy w warkocze góry czosnku. Służy teraz w kilku kuchniach, dodając do potraw smaku i sierpniowego słońca. Śmieję się, że słoiki to ja rozwożę po Warszawie, a do Warszawy przywożę czosnek z kaszubskim rodowodem.

Klasyczne spaghetti z krewetkami: najprostsze, najbardziej ulubione, pachnące, wciągające, długo pozostające w pamięci mapy smaków, powracające i nęcące. Jeśli tylko składniki są pod ręką, gotowe w 15 minut. Wystarczająco efektowne by poczęstować nim gości, wystarczająco proste by zjeść w samotności. Złożone z kilku dobrych składników nie może się nie udać. Zatem kto się jeszcze nie odważył przyrządzić krewetek w domu, niech śmiało zakasa rękawy, otwiera wino i do dzieła!

Spaghetti z krewetkami (porcja dla 2 osób):
- 200 g dobrego makaronu
- 20 dużych krewetek (mrożonych, chyba że świeże są dostępne)
- 3 łyżki soku z cytryny
- łyżeczka masła
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 70 ml białego wytrawnego wina
- świeża ostra papryczka lub chili w płatkach
- 3 ząbki polskiego czosnku
- sól morska
- pęczek natki pietruszki

Makaron ugotować zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. Gdy makaron się gotuje przygotować krewetki. Danie świeżo zrobione, od razu podane, smakuje najlepiej.
Mrożone krewetki zalać gorącą wodą, odczekać 2 minuty i odsączyć. Obrać, jeśli mają pancerze. Skropić sokiem z cytryny, wymieszać i odstawić. Czosnek i papryczkę pokroić w cienkie plasterki. Rozgrzać patelnię, dolać oliwę, po chwili też masło. Na rozgrzany tłuszcz wrzucić czosnek i papryczki (nie spalić!), dodać krewetki z sokiem cytrynowym, wino i sól. Zmniejszyć ogień i gotować kilka minut mieszając od czasu do czasu. Nie dusić krewetek zbyt długo, bo stwardnieją. U mnie nie spędzają na patelni 8-10 minut. Wymieszać ze świeżo ugotowanym spaghetti i natką pietruszki. Podawać od razu. Posypać świeżo startym serem (grana padano, parmezan, dziugas etc.), jeśli macie na to ochotę (ja mam zawsze). Pasuje tu jak nic schłodzone, wytrawne, lekkie białe wino.

Smacznego!









1 grudnia 2013

Kedgeree (proste danie z ryżu i wędzonej ryby)

Moja wersja kedgeree jest skromna, bo dodaję tylko wędzoną makrelę. W oryginale przyrządza się je z wędzonym łupaczem, świeżym łososiem i jajkami gotowanymi na twardo. Niektórzy dodają też masło, śmietanę, groszek lub szczypiorek. Taką potrawkę z ryżu i ryb jadano na śniadanie
w czasach kolonialnych, dzisiaj kedgeree jest wciąż popularne (w różnych wersjach i późniejszych porach dnia) na wyspach brytyjskich. Nie mam porównania, bo nigdy nie jadłam tego dania zrobionego innymi rękami niż własne, ale podoba mi się to połączenie smaków. Przygotowanie zajmuje mniej niż pół godziny, co doceniam szczególnie, gdy żołądek krzyczy: jeść, teraz!


Składniki (2 porcje):
- 1/2 szklanki ryżu długoziarnistego
- 1 szklanka gorącej wody
- 1/2 cebuli
- 1 ząbek czosnku
- 3 cm świeżego imbiru
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 łyżeczka curry
- pieprz według uznania
- 1 mała wędzona makrela
- garść natki pietruszki

Ryż porządnie wypłukać w zimnej wodzie (kilka razy). W rondlu (z grubym dnem) rozgrzać oliwę. Dorzucić drobno posiekaną cebulę i czosnek oraz sól, curry i drobno starty imbir. Wymieszać i smażyć chwilę.
Dodać ryż, znowu wymieszać i po 2 minutach zalać go gorącą wodą. Zmniejszyć ogień do minimum, przykryć rondel i gotować około 15 minut aż wchłonie wodę, ale pozostanie wilgotny. Gdy ryż się gotuje, obrać i oczyścić
z ości makrelę, podzielić ją na mniejsze cząstki, a pietruszkę drobno posiekać. 

Do ugotowanego ryżu, który bosko pachnie i ma żółty kolor, dorzucić 2/3 makreli i natkę, doprawić pieprzem. Delikatnie wmieszać ostatnie składniki do ryżu. Odczekać chwilę (nie gotować), aż ryba się zagrzeje. Rozłożyć na porcje, na wierzchu ułożyć pozostałe kawałki makreli.

Aromatyczne, banalnie proste i pożywne danie. Połączenie smaków - dla mnie bomba.
Można zapakować w pudełko i zjeść w pracy dnia następnego (jeśli coś zostanie).

Kiedyś skończył mi się ryż i próbowałam go zastąpić kaszą gryczaną, ale to nie było to samo. Gryka jest zbyt dominująca i gryzła się z resztą. Lepiej, jeśli już szukamy zamiennika ryżu, użyć grubej kaszy bulgur, która jest delikatniejsza w smaku i po ugotowaniu zachowuje sypkość.




8 lipca 2013

Pasta z makreli z ogórkiem małosolnym

Powroty są smaczne. Dwa lata absencji w Polsce nadrabiam spotkaniami z bliskimi, oczywiście podjadając smaczne i proste dania. Pogoda jest łaskawa i sprzyja jedzeniu na świeżym powietrzu. Wynoszę więc pełne talerze jeśli tylko można. 

No i ten ogród! Zielony, gadający ptakami, pachnący jaśminem, piwonią i sosną. Z grządkami słodkich truskawek i groszku, chrupiącej sałaty, dymki i rzodkiewek, dorodnych ziół. Wystarczy wybiec z domu i zebrać tyle, ile akurat potrzeba. Luksus! 

Chętnie wracam do smaków dzieciństwa. Jednym z nich jest pasta z wędzonej makreli. Trochę zapomniana, trochę wystęskniona. Ostatnio jadałam makrelę, ale na surowo, w sushi. Makrela grillowana też jest pyszna. W kraju nad Wisłą wędzona jest powszechnie dostępna, więc polecam zrobić taką pastę do kanapek. Latem koniecznie z ogórkiem małosolnym!




Najprostsza pasta z makreli z ogórkiem

Wybrać w sklepie ładną wędzoną makrelę, nie za małą, bo może być sucha. Obrać dokładnie z ości i ze skóry. Poszarpać rybę widelcem, dodać pokrojone w kostkę: 
- 2 małe lub 1 duże jajo ugotowane na twardo
- 2 ogórki małosolne lub kiszone/korniszone.
Wymieszać z łyżką majonezu lub kwaśnej śmietany, doprawić czarnym pieprzem. Można zaostrzyć smak łyżką musztardy. Smarować grubo na dobrym chlebie. 

Smakuje wyjątkowo w wyżej wspomnianym ogrodzie. 

Zaniosłam pudełko takiej pasty do M. Zjadłyśmy ją popijając wino i gadając późną nocą, jak już dzieci poszły spać. A one pewnie też by zjadły...






26 kwietnia 2013

Krewetki z awokado

Pochodzi z Meksyku. Uprawiane w Ameryce Środkowej od ośmiu tysięcy lat, w południowej Hiszpanii dopiero od  czterech wieków. Jego kremowo-zielonkawy miąższ ma delikatny, lekko orzechowy smak.    

Awokado, bo o nim mowa, to owoc, nie warzywo. Warto je włączyć do diety, bo oprócz ciekawego smaku ma wiele właściwości korzystnych dla zdrowia.

Nie zawiera cholesterolu i sodu, za to ma dużo błonnika, potasu, kwas foliowy, witaminy. Ma sporo tłuszczu, ale tego dobrego. Spożywane w rozsądnych ilościach (połówka dziennie) nie powoduje tycia, a wspomaga układ krwionośny, obniża cholesterol, zapobiega nowotworom. Można by długo wymieniać jego zalety. Dla mnie jest przede wszystkim pyszne!


Jak wybrać dojrzałe awokado? Kolor skórki zależy od gatunku, więc lepiej delikatnie ścisnąć owoc w dłoni. Najlepsze jest już nie twarde, a jeszcze nie miękkie. Gdy jest elastyczne i poddaje się uciskowi palców, jest dojrzałe i dobre do spożycia. Całkiem miękkie może być już przejrzałe i czarne w środku. Twarde jak skała nie nadaje się do jedzenia, ale jeśli poleży kilka dni, powinno zmięknąć.

Awokado może zastąpić masło, rozsmarowane na chlebie, z dodatkiem odrobiny soli.
Największą sławę ma guacamole - pasta na bazie awokado, podawana z chipsami kukurydzianymi nachos lub jako dodatek do tacos. Lubię awokado w sałatach, naleśnikach, sushi. Uwielbiam połączenie smaków: delikatnego, kremowego awokado i intensywnego, słonego sosu sojowego!


Krewetki z awokado lub awokado z krewetkami

Składniki na 2 porcje:
- 1 dojrzałe awokado
- 1 duży pomidor 
- kilkanaście krewetek
- 2 ząbki czosnku
- tabasco, sól, czarny pieprz
- 2 łyżki oliwy z oliwek i płaska łyżka masła

Sos:
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1 łyżeczka oleju sezamowego
- pół łyżeczki cukru
- szczypta soli




Awokado przekroić wzdłuż na pół, wbić nóż w pestkę i ją usunąć. Obrać, pokroić połówki w plastry. Pomidora przekroić na pół i w plastry. Ułożyć na talerzu na przemian: plaster pomidora i awokado itd. Jeśli akurat nie ma dobrych pomidorów, lepiej wcale ich nie dodawać niż jeść coś co jest pomidorem tylko z wyglądu, ale smakiem go nie przypomina wcale. Samo awokado też da radę!

Energicznie wymieszać wszystkie składniki na sos, polać nim awokado i pomidora.

Krewetki - jeśli mamy mrożone, zalać wrzątkiem i odczekać kilka minut. Obrać. 
Na patelni podgrzać oliwę, dodać masło, następnie pokrojony w cienkie plasterki czosnek. Po chwili dorzucić krewetki. Wymieszać, doprawić solą, tabasco i świeżo zmielonym pieprzem. Krewetki będą gotowe w kilka minut. Zbyt długie duszenie może spowodować, że stwardnieją. Pod koniec nie zaszkodzi wrzucić trochę posiekanej natki pietruszki.
Krewetki rozłożyć na talerze obok zielono-czerwonego przekładańca z awokado i pomidora. I voila, gotowe. Smaczne, szybkie, kolorowe, mega proste i zdrowe. Smacznego!




















Ciekawie o awokado piszą tu: www.californiaavocado.com



8 lutego 2013

Spaghetti z krewetkami i rukolą Jamiego


















Zastanawia mnie fenomen Jamiego Olivera. Kochają go miliony. Jest wszędzie. Nie tylko w telewizji. Wydał ponad dwadzieścia książek. Pod jego nazwiskiem działa trzydzieści parę restauracji w różnych miejscach świata. Blogi, akcje charytatywne, lekcje gotowania. Sklepy? Proszę bardzo. Artykuły nie tylko spożywcze,
ale i akcesoria kuchenne, mydełka, zestawy piknikowe, narzędzia ogrodnicze J'ME... 
Trudno ogarnąć tą wielką machinę marketingową. 
Zgłębiając temat Jamiego wybraliśmy się do jednej z kilkunastu restauracji Jamie's Italian. Kolejka, trzeba czekać na stolik. Ravioli z grzybami i ricottą w sosie pomidorowo-grzybowym. Smaczne! Risotto z truflami, masłem i parmezanem okazało się już mniej ciekawe. Restauracyjny zgiełk, luźna atmosfera, można zajrzeć do kuchni. Nieduże menu i przystępne ceny. W sumie przyjemna jadłodajnia. 
Na lotnisku wpadłam na wielką gablotę z kanapkami i przekąskami Jamiego Oliviera - alternatywa dla wacianych trójkątów z wkładką bez smaku? Po trzydniowym pobycie w Londynie miałam wrażenie, że za każdym rogiem czai się Jamie. Niezła to marka, maszynka do zarabiania pieniędzy z wizerunkiem dużego chłopca z potarganymi włosami.

Wróciłam z Londynu i pociągnęłam temat. Zajrzałam do przepisów na stronie Jamiego i postanowiłam, że wypróbuję jeden z jego sposobów na krewetki. Dobrze trafiłam. 

Oryginalny przepis pochodzi stąd. Moja wersja ciut zmieniona.

Składniki na 2 porcje:
- 200 g spaghetti (użyłam seppia di nero)
- 20 obranych krewetek
- 2 garście rukoli
- ząbek czosnku
- 50 ml białego wytrawnego wina
- skórka i sok z 1/2 małej cytryny
- mała papryczka chilli
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 4 suszone pomidory z zalewy
- sól, świeżo zmielony pieprz
- 1/4 szklanki gorącej wody
- 12 minut wolnego czasu


Makaron ugotować. Na patelni podgrzać oliwę, wrzucić posiekany czosnek i chilli. Smażyć 2 minuty, mieszając. Dodać krewetki. Po minucie wlać wino i zmiksowane pomidory. Dusić na małym ogniu. Ugotowany makaron wrzucić do sosu, dodać sok z cytryny, trochę gorącej wody i połowę rukoli (pocięłam ją niedbale nożyczkami). Zamieszać, doprawić solą i pieprzem. Rozłożyć na talerze, posypać startą skórką z cytryny i pozostałą rukolą.
Zestawienie smaków fantastyczne: świeżość cytrusów, orzechowa rukola i chilli!









Z kulinarnych uciech Londynu najbardziej podobało mi się śniadanie w małej, niepozornej kawiarni u Włocha. Pyszna kawa i panini z grillowanymi karczochami i serem. Bez marketingowej oprawy, po prostu dobre, świeże jedzenie i uśmiech właściciela.






16 stycznia 2013

Makaron z wędzonym łososiem


Z dedykacją dla Ani D.



Co jakiś czas dostaję od Ani wiadomość: ej, jaki był przepis na ten twój makaron z łososiem? Posłusznie dyktuję, z uśmiechem. Bo miło jest jak ktoś pamięta smak i chce do niego wrócić.
Proste, acz konkretne danie. Dla głodnych, zapracowanych, którzy wracają z roboty ze ściśniętym żołądkiem. Dziesięć minut i gotowe. 

Makaron dowolny. Najczęściej stosuję tu spaghetti lub penne. Podczas gotowania makaronu, szybko mieszam łatwy sos. 
Porcja dla 2 osób:
- 200 g makaronu
- 200 g wędzonego łososia
- duży ząbek czosnku
- 120 ml śmietany (np. 18%)
- sól, pieprz 
Opcjonalnie jeden, dwa dodatki: suszone pomidory z zalewy, natka pietruszki lub kolendry, prażone pestki słonecznika, kapary. Nie ma co przesadzać, im prostszy sos do makaronu, tym lepszy.


Na łyżce oliwy lekko podsmażyć zmiażdżony czosnek. Dodać pokrojoną w małe kawałki rybę. Zwykle używam tu łososia w plastrach, które ciacham nożem na mniejsze kawałeczki. Po minucie dodać śmietanę, sól jeśli trzeba i pieprz: czarny lub biały, kolorowy też może być. Lubię odrobinę kajeńskiego dodać dla ostrości. Na koniec dodatek w postaci kaparów lub pokrojonych w paski suszonych pomidorów. Zamieszać, poddusić 2 minuty na małym ogniu. Odcedzony makaron połączyć z sosem. Podawać posypany zieloną natką, pestkami słonecznika. Parmezanu dla mnie zabraknąć nie może. Mówią, że niby do ryby nie pasuje, ale ja mam inne zdanie. 
Szybkie, łatwe, syte, aromatyczne danie. Podstawowa wersja sosu przyjmie dodatek, który lubicie.
Co dodacie do swojego makaronu?




















6 stycznia 2013

Grillowana ryba w imbirze

Wczoraj, po kilkunastogodzinnej podróży, wylądowałam w Maladze. I poczułam się jakby po dwóch tygodniach mnie wypuścili z piwnicy. Słońce, światło, zielono! Niesprawiedliwe to, że w Polsce tak ciemno. A słońce przecież jest i tam, tylko nad grubą warstwą chmur. Może by tak te chmury jakimś odkurzaczem wciągnąć? 
Okazało się, że bez czosnku ciężko żyć. Kombinowałyśmy z siostrą co karmiąca matka mogłaby chcieć zjeść. Wszelkie pomysły to były dania z czosnkiem! Udało się zrobić nawet niezłą tartę z cukinią i fetą. Z czosnkiem byłaby lepsza, ale to dopiero za jakiś czas...
Moje serce zostało z 6-tygodniową księżniczką warszawską. Ciało wróciło do Andaluzji i domaga się normalnego jedzenia! Nieświątecznego. 

No to może rybę? Lubina, czyli skalnik. Popularna tutaj, delikatna, biała ryba. Co by tu z nią zrobić? 


W lodówce znalazłam imbir, czosnek, cytrynę, limonki, papryczki chilli... Narodził się pomysł. 
Marynata (wymieszać poniższe składniki):
- starty imbir (ok 2 cm)
- starta skórka z połówki cytryny
- 2 łyżki soku z limonki
- 2 posiekane papryczki ostre (bez pestek)
- 2 ząbki czosnku (zmiażdżone)
- szczypta soli
- 2 łyżki sosu rybnego (można zastąpić sosem sojowym, ale wtedy pominęłabym dodatkową sól)

Świeżą, oczyszczoną rybę natarłam marynatą, w środku i z zewnątrz. Odstawiłam przykrytą folią do lodówki na 1,5 godziny. Czekając aż ryba przejdzie imbirowo-cytrusowo-czosnkowym smakiem, czytałam gazetę na tarasie. W efekcie, po godzinie leżakowania, mam ładnie opalony dekolt :) Jaki styczeń..?






















Zwykle rybę piekę w folii aluminiowej, ale bardzo też lubię grillowaną. Piekarnik mam tu podstawowy, ale opcja grill niby jest. Aby skórka pozostała chrupiąca i nie przywierała, ułożyłam ryby w formie silikonowej, której używam do pieczenia tart. Wyszło nieźle! Piekłam 30 minut w temp. 190 stopni, po 15 minutach przewracając ryby na drugą stronę. 
Lubiny miały konkretny smak i chrupiącą skórkę. Podałam je z garścią rukoli, pomidorem i hummusem. Hummus do ryby pasuje świetnie! Przepis tutaj. 
Niskotłuszczowy, bogaty w białko, lekki, świeży, niezapychający posiłek. Z chłodnym, białym hiszpańskim winem, rzecz jasna!
Marynujcie, nacierajcie ryby! Można je zrobić kolejny raz z pietruszką, ale czemu nie poeksperymentować?



























Rozpakowuję walizę. Przywiozłam z Polski trudno dostępne lub nieznane tutaj produkty: chrzan, ziele angielskie, kaszę manną, nalewkę z pigwy, mieszanki herbat owocowych. Dziesięć książek i muzykę. I milion pięćset zdjęć. Będzie co robić w "zimowe" wieczory.

13 grudnia 2012

Pieczona ryba z pastą z awokado i pikantnymi ziemniakami

Konkretne danie, wypracowane. Tym razem nie na szybko. Weekendowy posiłek z rybą w roli głównej.

Surowe ryby pozbawiłam głów (ała!) i ugotowałam na nich wywar, który zaczeka w zamrażalniku do kolejnej zupy rybnej
























Oczyszczone, świeże ryby - tu dorada, ale może być inna, pstrąg na przykład. Brzuchy napchane natką pietruszki (lub kolendrą, gdy jest pod ręką), czosnkiem i kawałeczkiem masła. Świeżo mielony pieprz i czosnek także z wierzchu. Przez 2 godziny (albo dłużej, całą noc) leżakują w marynacie: sok z limonki zmieszany z sosem sojowym, sosem ostrygowym i rybnym. Nabierają smaku. Można ryby macerować w różnych dobrych rzeczach, ważne by pozwolić im poleżeć trochę w przyprawach.
Później zawinięte szczelnie w folię aluminiową pieką się 25-30 minut (czas zależy od wielkości ryb). 


Ziemniaki lubią się z rozmarynem i czosnkiem
Latem wystarczy do ryby świeża sałata. W chłodniejsze miesiące pasują do niej pieczone ziemniaki. Potrzebują 
spędzić w piecu więcej czasu niż ryba, zatem od nich
zaczy
nam obróbkę termiczną w tym zestawie obiadowym. Surowe ziemniaki, pokrojone w małe kawałki, skrapiam oliwą 
i mieszam z przyprawami: rozmarynem, czosnkiem, solą, czarnym pieprzem i papryką ostrą lub wędzoną. W 190 stopniach opiekają się około godziny. Warto zamieszać w ziemniakach 
od czasu do czasu, żeby się równo zarumieniły.
W połowie czasu pieczenia ziemniaków, wstawiam do piekarnika rybę. Aby się zmieściło wszystko razem, wcześniej dobieram blachy: ziemniaki w wąskiej tzw. keksówce, ryby w szerszym naczyniu. 
Tym razem do ryby podałam prostą pastę z awokado. Wydrążone i zmiażdżone widelcem awokado doprawiłam tylko sokiem z limonki, sosem sojowym i czarnym pieprzem. 


Wszystko razem świetnie gra: aromatyczna, delikatna ryba, świeża salsa z awokado i  ostrzejszy akcent w ziemniakach. Łatwe do przygotowania, lecz trzeba czasu. Na smakowanie też - tego się nie je w pośpiechu. 
Może pasować Wam będzie podobnie przyrządzona ryba na świąteczny, rodzinny (i lekki) obiad? Smacznego!


Grudniowy obiad na tarasie



Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...