Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PASTY I DIPY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PASTY I DIPY. Pokaż wszystkie posty

18 października 2015

Dip z pieczonej papryki, bakłażana i suszonych pomidorów

W okresie jesienno-zimowym raz w tygodniu piekę blachę warzyw. Wrzucam do piekarnika kawałki dyni, buraki, papryki, bakłażany, czosnek, cebulę, cukinię, kalafiora i mam bazę do wykorzystania na kilka dni. Sprawdza się ten myk bardzo, bo nie muszę za każdym razem czekać na porcję warzyw i mogę tworzyć szybkie dania z tego, co pod ręką.

Pieczona papryka jest dobra sama w sobie, ale lubię jej używać jako bazy do sosów i dipów. Jedną z jej zalet jest kolor - intensywnie czerwony, pomarańczowy lub żółty, który ładnie ożywia towarzystwo na talerzu. Przepis na sos paprykowo-pomidorowy podawałam jakiś czas temu (tutaj) był też kwaskowaty ajwar (tutaj). Teraz kolej na dip lub gęsty sos na bazie papryki, bakłażana i suszonych pomidorów. 

Dobry zarówno na zimno jak i na ciepło. Jako dodatek do kasz i warzyw gotowanych na pół surowo, jako sos do spaghetti, sos do burgerów, do gotowanych jajek. Będzie też smakował rozsmarowany na grzance. Na pewno znajdziesz jeszcze inne zastosowanie jak tylko go spróbujesz! 





Dip z pieczonej papryki, bakłażana i suszonych pomidorów
- 2 średnie czerwone papryki
- 1/2 małego bakłażana
- 6 połówek suszonych pomidorów
- sól
- ząbek czosnku
- 1 łyżka oliwy
- szczypta wędzonej  słodkiej papryki
- świeżo mielony pieprz
- szczypta chili

Piekarnik nagrzej do temperatury 180 stopni. Bakłażana pokrój w plastry, oprósz solą i odstaw na 15 minut, potem osusz papierowym ręcznikiem. W małej miseczce wymieszaj oliwę, zmiażdżony czosnek i paprykę wędzoną. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia ułóż bakłażana i posmaruj każdy plaster oliwą z przyprawami. Obok bakłażanów połóż całe papryki. Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz około 20 minut. Wyjmij bakłażana (powienien już być miękki), papryki przewróć i piecz jeszcze 15 minut aż zmiękną. Skórka papryk miejscami zrobi się czarna, tak właśnie ma być.

Zdejmij skórkę z lekko przestudzonych, ale wciąż ciepłych papryk (z zimnych ciężko schodzi skóra), usuń ogonek i nasiona, i odciśnij lekko nadmiar wody.
Zmiksuj papryki, bakłażana i suszone pomidory. Dopraw pieprzem, solą i chili do smaku. Jeśli lubisz się z kolendrą, dodaj trochę posiekanej natki.

Dip wyjdzie gęsty (choć gęstość zależy od wilgotności papryk). Można dodać łyżkę oliwy z oliwek by uzyskać gładką masę. Taki sos nadaje się świetnie do makaronów.
Można przechowywać w lodówce kilka dni.



9 sierpnia 2015

Salsa z mango

Nie narzekajcie na upały, lato w Polsce jest tak krótkie. Jesień znów będzie długa, wietrzna i mokra...

W letnim jadłospisie nie może zabraknąć orzeźwiających dań i dodatków. Kwaskowatych chłodników, jędrnych sałat, owocowych smoothies. Spróbuj aromatycznej, słodko-kwaśno-ostrej salsy z mango. Świetnie pasuje do pieczonej ryby, dań z grilla (np. sera halloumi lub szaszłyków). Przygotowanie salsy zajmuje dosłownie chwilę, a nada ona egzotycznego wyrazu łagodnym pstrągom, doradom, łososiom.


Salsa z mango
- dojrzałe mango
- czerowna cebula
- 1 łyżka oliwy
- świeża ostra papryczka lub kilkanaście kropli czerwonego tabasco*
- szczypta soli
- sok z 1 limonki
- 1 łyżeczka miodu
- garść świeżej kolendry





Mango pokrój w kostkę, cebulę, papryczkę i kolendrę posiekaj. Miód wymieszaj z oliwą, sokiem z limonki i solą. Połącz wszystkie składniki. Ostrość powinna być wyraźnie wyczuwalna, na początku dodaj niewiele papryczki, spróbuj i ewentualnie dodaj więcej.
Salsę podawaj schłodzoną.

Na zdjęciu powyżej salsa w towarzystwie warzywnych rollsów. Przepis na tę zdrową przekąskę - chrupiące warzywa zawinięte w papier ryżowy znajdziesz tutaj.

22 grudnia 2014

Karmelizowana cebula

Karmię mych gości cebulą. Tak, cebulą. Na początku nie dowierzają, ale jak spróbują, to nie chcą oddać słoika. 

Cebula to niezwykła, bo dopieszczona, wypracowana, doprawiona łzami. Długo duszona już nie szczypie, nie drażni. Smak ma delikatnie słodki, karmelowy. By nie była zbyt mdła, podkręca się ją octem balsamicznym, cytryną i ostrym pieprzem. 

Karmelizowana cebula to ciekawy dodatek do kanapek, jajek, burgerów... Jej przygotowanie nie jest trudne. Warto spróbować, poświęcić kilka kwadransów i przygotować nietypową konfiturę. 

Karmelizowana cebula:
- 6 dużych czerwonych cebul
- kilka sporych łez
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 4 łyżki cukru trzcinowego
- 2 ząbki czosnku
- 2 kwaśne jabłka (renety) - opcjonalnie
- 150 ml wytrawnego, czerwonego wina
- 200 ml wody
- 2 listki laurowe
- 1/2 łyżeczki soli
- 3 łyżki octu balsamicznego
- łyżka soku z cytryny
- pieprz czarny i kajeński do smaku

Cebulę obrać, drobno pokroić. Przy dużej ilości cebuli, sprawdzi się sposób taki krojenia - po pierwsze ułatwia kontrolowanie tego, co się dzieje na desce, po drugie mniej poleci łez. Ważne, by nie odkrajać końcówki od strony korzenia, skąd uchodzi drażniąca woń. Należy objąć palcami cebulę tak, aby owa końcówka zwrócona była do wnętrza dłoni. Ostrym nożem naciąć cebulę wzdłuż, ale nie do końca, zostawiając około 2 cm przy końcówce. Obrócić o 90 stopni i naciąć ponownie, a następnie posiekać w poprzek w kostkę.

W głębokiej patelni z grubym dnem rozgrzać oliwę. Dusić cebulę na małym ogniu około 15 minut, dość często mieszając. W tym czasie cebula zacznie oddawać swój naturalny cukier. Następnie dodać cukier trzcinowy, zamieszać i dusić 5 minut. Dorzucić zmiażdżony czosnek, listki laurowe, dolać wodę i wino. Dusić następne 15 minut, potem dodać pokrojone w małą kostkę jabłka (bez skórki). Dalej dusić mieszając, do momentu gdy cebula będzie całkiem miękka. Na koniec doprawić solą, pieprzem, cytryną i octem, i pozwolić by konfitura przeszła przyprawami (kilka minut). Całe gotowanie trwa nieco ponad godzinę.

Gorącą cebulę przełożyć do małych, wyparzonych słoiczków (z tej porcji wychodzą 4 sztuki), mocno zakręcić i odstawić do góry dnem. Po otwarciu przechowywać w lodówce.
Smacznego!


23 listopada 2014

Pasta z bakłażana (baba ghanoush)
















































Może nie wygląda specjalnie apetycznie, ale smakuje za to nieziemsko. Bliskowschodnia pasta, nie tak popularna jak hummus (tu o nim było), jest konkretnym dodatkiem do różnego rodzaju chlebków. Tradycyjnie podawana jako przystawka lub przekąska (mezze), dobrze się sprawdza przy wieczornych posiadówkach przy winie, gdy chce się przegryźć coś pysznego. 

Pasta z bakłażana
- 2 bakłażany
- łyżeczka soli
- 2 łyżki pasty sezamowej (tahini)
- 2-3 łyżki oliwy
- 2 ząbki czosnku
- łyżka soku z cytryny
- sól, słodka papryka wędzona, czarny pieprz do smaku
- natka pietruszki lub listki kolendry

8 lipca 2014

Wege szaszłyki z ziołowo arbuzowym dipem

O rety, dawno tu nie pisalam, aż mi wstyd trochę. Sezon mocno wyjazdowy trwa od maja, ale zwalniam na chwilę, dni parę. Działo się dużo, jadło się też sporo..., kombinowało co by tu ukręcić pysznego w warunkach różnych, poza domem. Zaczynam wozić ze sobą pakiecik z przyprawami, niedługo pewnie stanie się tak niezbędny jak szczotka do zębów. Przydają się bardzo i pomagają wyczarować specjały ze znalezionych w podróży prostych produkatch.

Pogoda na Kaszubach nie rozpieszczała nas zbytnio, co jest już tradycją. Wichury i deszcze sprzyjały raczej rozgrzewaniu się od środka niż aktywnościom fizycznym. Więcej czasu spędziliśmy więc na przygotowywaniu posiłków i biesiadowaniu niż penetrowaniu uroczej okolicy. Jednak nie ma tego złego..., bo dzięki tej leniwej rozpuście odkryć kulinarnych było kilka. Dwa z nich, którymi się podzielę, dotyczą owoców w daniach wytrawnych.

Grill rozpalany był dwa razy dziennie. Trafiały na niego różne tradycyjne kąski, do których większość społeczeństwa jest przyzwyczajona. Szukając warzyw na szaszłyki, wpadła mi w ręce gruszka. 





26 stycznia 2014

Pasta jajeczna z anchois

Pasta jajeczna była hitem urodzinowych prywatek gdy byłam mała. Szykowałyśmy z mamą wielkie półmiski żółto-białych kanapek. Znikały szybko w małych paszczach. Delikatna pasta z żółtek utartych z masłem i majonezem, z posypką białkową była obowiązkowym punktem w menu.

Współcześnie nieco wzbogacona, wersja dla dorosłych, zdecydowanie mocniejsza w smaku. Dobry pomysł na weekedowe śniadanie.

Pasta jajeczna do pieczywa
3 jajka ugotowane na twardo
kilka filecików anchois z zalewy
łyżka kaparów
łyżka majonezu lub kwaśnej śmietany
sól, pieprz czarny i kajeński

Jajka przeciąć na pół, wyjąć żółtka i przełożyć je do miski. Białka pokroić w drobną kostkę lub zetrzeć na tarce. Dodać połowę białek do żółtek. Kapary i anchois posiekać. Wymieszać z majonezem, przyprawić. Smarować kromki dobrego pieczywa, posypać pozostałym białkiem.
Smacznego!





15 października 2013

Hummus z dynią i burakiem

W różowym szlafroku popijam poranną kawę. Podgryzam grzanki z razowego chleba przykryte różową pastą. Bo dlaczego nie zrobić czegoś inaczej? Różowy hummus ma posmak czosnku i sezamu, jest lekko słodki za sprawą pieczonej dyni i buraka. Smaczna pasta do kanapek, do podjadania wieczorem z lodówki.

Różowy hummus:
- 1,5 szklanki ugotowanej ciecierzycy
- 1 do 1,5 szklanki pieczonej dyni
- 1 upieczony burak
- 2 łyżki soku z cytryny
- kilka chlustów oliwy z oliwek
- 3 ząbki czosnku
- 2 czubate łyżeczki pasty sezamowej
- sól, wędzona słodka papryka
- chilli dla lubiących na ostro




Stopniowo wrzucać do blendera kolejne składniki z listy. Najlepiej łączyć te mokre z suchą ciecierzycą, łatwiej się miksuje. Podlewać oliwą, na końcu przyprawić. Otrzymamy gładką, kremową masę. Dynia ma w sobie sporo wody, więc pasta będzie wilgotna. Piękny różowy kolor hummusu polubią nie tylko dziewczyny. 

Przepis na hummus tradycyjny tutaj.

Gotowanie ciecierzycy: suche ziarna zalać wodą i moczyć kilkanaście godzin. Następnie zalać świeżą wodą i gotować godzinę. Ugotowana w domu smakuje o wiele lepiej niż produkt z puszki.

Pieczone warzywa: warto upiec raz w tygodniu trochę różnych warzyw, żeby je potem wykorzystać w różnych konfiguracjach. Na blachę zwykle wrzucam buraki, papryki, dynię, oberżynę, cukinię, cebulę. Potem mam pod ręką gotowe warzywa do sosów, dipów, past, dodaję je też do kasz i makaronów. Pieką się same w tak zwanym międzyczasie.



21 sierpnia 2013

Pesto z mięty

Lato, nie odchodź! Nie zabieraj przyjemności jedzenia na powietrzu...

Wyszłam rano do ogrodu pozbierać zioła. Gdzieś tu rósł tymianek. Szukam przy płocie za słonecznikiem, 
szukam za krzakami ogórków. Nie ma, a przecież był tu niedawno. Kręcę się, depczę ojca grządki. 
O, patrzę, ładne kwiatki. Drobne, jasno fioletowe, bąki się nimi interesują, żółte motylki nad nimi latają. 
Zaraz, zaraz, a pod tymi kwiatkami takie znajome zielone gałązki! Znalazłam tymianek, zakwitł był, schował się przede mną pod beretem kwiatów.
Znalazłam też kwitnącą miętę. Mięta ogrodowa, taka z gruntu, to jest mięta! Niczym nie przypomina tej, 
którą można znaleźć w supermarkecie. Jest ostrzejsza, grubsze ma liście, krzaki prawie do pasa sięgają. 
Ukręcę cię, mięto.



























Pesto jak to pesto, dobre do makaronów, do świeżych warzyw, sałatek, do pieczywa, do lizania. 
Spróbujcie nowego smaku: miętowe pesto z serem pleśniowym. Intrygujące, świeże, trochę ostrawe. 
Poszło na kilka stołów do różnych domów. Przyjęło się. 

Pesto z mięty

Składniki:
dwie duże garście świeżych liści mięty
1 duży ząbek czosnku
ok 100 ml oliwy z oliwek
sok z połówki cytryny
kilkanaście migdałów bez skórki
ok 100 g sera typu niebieski lazur
sól, pieprz

Zmiksować miętę z oliwą, dodać migdały, czosnek, trochę soku z cytryny, zmiksować. Na końcu dorzucić ser pokrojony w kostkę, znowu miksować. Spróbować. Dosolić, popieprzyć, dolać oliwy jeśli jest zbyt gęste. 
Przełożyć do miski lub słoika, przyklepać i polać oliwą, aby odciąć dopływ powietrza (inaczej może ściemnieć). Przechowywać w lodówce.
Smacznego!






8 sierpnia 2013

Ajwar - pasta z pieczonej papryki i bakłażana




Kolejny eksperyment z pieczonymi warzywami. Lubię smarowidła, pasty, dipy. Ciągle próbuję nowych, mieszam i podtykam innym do smakowania. Ajwar podpasował nam wyjątkowo, w konsekwencji wybieram kolejne dorodne papryki i błyszczące bakłażany, poddaję je obróbce. Ajwar pięknie zagrał z rybą z grilla. Smak miał na początku trochę słodki i łagodny, ale zaraz potem przyszła ostrość i konkret. Bieżąca porcja ajwaru stoi sobie w lodówce i znika za każdym razem, gdy zapala się w niej światło. Do pieczywa, do jajek gotowanych na twardo, do sera. Faza na ajwar trwa, pewnie dopóki nie wyjdzie z kuchni nowe, pyszne smarowidło...



Składniki (porcja na próbę, kolejne będą większe):
2 bakłażany
4 czerwone papryki
sól, czarny pieprz, papryka słodka wędzona, ostra papryka kruszona pul biber lub chilli
koncentrat pomidorowy (1 łyżka)
ocet winny (1-2 łyżki)
cukier (1/2 łyżeczki)

Bakłażany przekrojone wzdłuż, a papryki w całości piekły się około godzinę. Chodzi o to, żeby zmiękły, woda odparowała, a skórka papryk gdzieniegdzie sczerniała. Łatwo zdjąć wtedy skórę z papryk, praktycznie schodzi sama. Upieczone warzywa odstawiłam, żeby wystygły. To wszystko do tej pory robi się samo, w międzyczasie innych zajęć.
Bakłażany wydrążyłam. Miąższ ładnie wychodzi, gdy się trzyma pionowo w jednej ręce połówkę upieczonej oberżyny, w drugiej zaś łyżkę i ciągnie się ją od ogonka w dół.


Z paprykami też poszło szybko. Pozbyłam się skóry, ogonków i pestek. Następnie drobno pokroiłam papryki i bakłażany, odcisnęłam na sitku nadmiar wody. Wrzuciłam do rondla, przyprawiłam solą, pieprzem, papryką wędzoną i ostrzejszą pul biber. Dolałam octu, koncentratu pomidorowego i cukru. Gotowałam na malutkim ogniu 15 minut, żeby się smaki przegryzły. Mieszać trzeba często, żeby nie przywarło. Posmakować, gotową pastę schłodzić w lodówce i serwować do wszystkiego.

Można spożywać na bieżąco lub zawekować w słoiczki i otworzyć zimą pachnącą bałkańskim latem pastę.



12 lipca 2013

Jak MŁODY BÓB zawrócił mi w głowie

Krótka i pouczająca historyjka o uważności.
Przed południem wybrałam się na bazarek (tak mówią w Warszawie), czy ryneczek (tak za to w Słupsku i Łodzi), bądź targowisko (Wrocław), w Londynie pewnie będzie to "markecik", a w Andaluzji mercadillo. Nabyłam worek bobu. Lubię bób, myślę sobie, zrobię coś fajnego z bobu. Jest kilka opcji, coś wrzucę na bloga by podać dalej jakiś inny sposób na bób. Wrzuciłam bób do gara, zalałam wodą, gotuje się. Zaraz mam wychodzić na umówione spotkanie, a temu bobu jeszcze chwilkę trzeba. Dzwoni telefon. O! Przyjaciółka ukochana, dawno nie rozmawiałyśmy, jak miło. Gadamy, zbieram się szybko, wychodzę. Gadamy przez całą moją drogę na owe spotkanie. Tyle mamy sobie do opowiedzenia. Miałam jechać rowerem, ale jak tu pogadać jadąc, więc idę pieszo. Mokotów taki ładny, zielony. O, w Zielniku piękny ogródek, sporo ludzi, ładnie. Docieram na spotkanie spóźniona, jakoś ta trasa dłuższa się zrobiła niż kiedyś była. No i zagadałam się przecież. Przepraszam więc za niepunktualność. Zamawiam piwko w ogródku regeneracyjnym i ... wraca w myślach ten bób. Wyłączyłam gaz wychodząc z domu, czy nie wyłączyłam? Pewnie wyłączyłam. Gadamy. Ale coś ten bób wraca w myślach jak natręt: a może jednak nie wyłączyłam? Próbuję się rozluźnić, bo mnie już ten bób trochę zdążył spiąć. Bo przecież to niebezpieczne. Garnek się spali, szkoda. A jeśli ogień zająłby kuchnię, mieszkanie, sąsiadów lokale? Mało to się słyszy o pożarach z takich głupich powodów? O, matko! Uspokój się, mówię do siebie. Na pewno wyłączyłaś, tylko nie zarejestrowałaś. Ale wyobraźnia podsuwa mi obrazy jak w tabloidzie: roztargniona kobieta spaliła mieszkanie, bo nie zdjęła bobu z gazu! Ojej. To ja już pójdę. Lecę sprawdzić co z tym cholernym bobem! Zbliżam się do okolicy, w której mieszkam. Dymu czarnego nie widzę, uff. Syren strażackich nie słychać. Drugie uff. Na klatce nie czuć spalenizną. Wbiegam do kuchni, a bób leży na sitku. Leżakuje, kuźwa! Nawet go odlałam przed wyjściem! Usiadłam. Niezły film sobie wkręciłam. Teraz sobie przyczepię na drzwiach wyjściowych naklejkę z napisem BÓB.







Mocny bób z zieleniną
Ugotować bób w osolonej wodzie. Odcedzić, przełożyć do ceramicznej miski. Dodać trochę oliwy z oliwek, zmiażdżony ząbek czosnku i dużo posiekanej natki pietruszki lub bazylii. Jeść jeszcze ciepły. Na zimno też dobry. Najlepiej smakuje jedzony palcami prosto z miski.







Pasta z bobu
Ugotowany bób (ze skórką) zmiksować dodając 
pastę sezamową (albo uprażony na suchej patelni i
zmiksowany sezam), sok z cytryny, wędzoną paprykę w proszku, ząbek czosnku, trochę oliwy. Można dodać ulubione świeże zioła (np. kolendrę, bazylię), co poprawi jej kolor. Pasta ma kremową konsystencję, dobrze się rozsmarowuje na chlebie. Nada się też do maczania krakersów, świeżych warzyw pokrojonych w paski. 

Pasta z bobu powstała spontanicznie, kiedy w pewnej kuchni znalazłam rozgotowany bób, którego nikt nie chciał jeść. Przecież nie wyrzucę...






8 lipca 2013

Pasta z makreli z ogórkiem małosolnym

Powroty są smaczne. Dwa lata absencji w Polsce nadrabiam spotkaniami z bliskimi, oczywiście podjadając smaczne i proste dania. Pogoda jest łaskawa i sprzyja jedzeniu na świeżym powietrzu. Wynoszę więc pełne talerze jeśli tylko można. 

No i ten ogród! Zielony, gadający ptakami, pachnący jaśminem, piwonią i sosną. Z grządkami słodkich truskawek i groszku, chrupiącej sałaty, dymki i rzodkiewek, dorodnych ziół. Wystarczy wybiec z domu i zebrać tyle, ile akurat potrzeba. Luksus! 

Chętnie wracam do smaków dzieciństwa. Jednym z nich jest pasta z wędzonej makreli. Trochę zapomniana, trochę wystęskniona. Ostatnio jadałam makrelę, ale na surowo, w sushi. Makrela grillowana też jest pyszna. W kraju nad Wisłą wędzona jest powszechnie dostępna, więc polecam zrobić taką pastę do kanapek. Latem koniecznie z ogórkiem małosolnym!




Najprostsza pasta z makreli z ogórkiem

Wybrać w sklepie ładną wędzoną makrelę, nie za małą, bo może być sucha. Obrać dokładnie z ości i ze skóry. Poszarpać rybę widelcem, dodać pokrojone w kostkę: 
- 2 małe lub 1 duże jajo ugotowane na twardo
- 2 ogórki małosolne lub kiszone/korniszone.
Wymieszać z łyżką majonezu lub kwaśnej śmietany, doprawić czarnym pieprzem. Można zaostrzyć smak łyżką musztardy. Smarować grubo na dobrym chlebie. 

Smakuje wyjątkowo w wyżej wspomnianym ogrodzie. 

Zaniosłam pudełko takiej pasty do M. Zjadłyśmy ją popijając wino i gadając późną nocą, jak już dzieci poszły spać. A one pewnie też by zjadły...






13 czerwca 2013

Domowe pesto z rukoli

Do nadziewanej cukinii, o której pisałam wczoraj, świetnie pasuje domowe pesto z rukoli. Standardowo, a jakże, pesto do makaronu, do pomidorów z mozarellą, na grzankę, kanapkę z serem brie. Palce lizać. Ma piękny, intensywnie zielony kolor, więc do dekoracyjnych mazów na talerzu też się nada. 

Domowe pesto z rukoli:
- 100 g rukoli (jedno opakowanie)
- duży ząbek czosnku
- kilkanaście migdałów
- 6-10 łyżek oliwy z oliwek
- ok 80 g twardego sera (parmezan, grana padano)
- sól
- opcjonalnie: 1 mały ugotowany ziemniak

Do zmiksowania składników potrzebny będzie blender, dosyć mocny, bo musi dać radę z twardymi produktami. I wysokie naczynie (poj. 1 litr). 
Migdały jeśli są ze skórką, zalewam wrzątkiem. Po kilku minutach skórka zmięknie i będzie sama schodziła pod naciskiem palców. 
Rukolę najpierw tnę nożyczkami niedbale, a potem miksuję partiami dolewając stopniowo oliwę. Dodaję migdały, ser i czosnek, na koniec solę.

Jeśli ma zbyt intensywny smak można dodać więcej oliwy lub jednego małego, ugotowanego ziemniaka.
Z tej ilości składników wyszło mniej więcej 300 g domowego, pysznego pesto. Zamiast rukoli można oczywiście użyć liści świeżej bazylii. Mam ochotę spróbować też z innymi świeżymi ziołami: mix tymianek, oregano, bazylia, mięta?

Pesto świetnie się mrozi. Podpatrzyłam kiedyś u A.S., że najlepiej mrozić je w pojemniku do kostek lodu. 
Małe porcje zawsze warto mieć pod ręką.



28 marca 2013

Pasta z soczewicy, ciecierzycy i suszonych pomidorów

Domowe bułki orkiszowe i pasta ze strączkowych
Czym tu posmarować chleb? Jakaś alternatywa dla szybkiej kanapki z serem? Pasty z warzyw strączkowych! Chwilowo pasta z czarnej fasoli mi się przejadła. Robię więc nową: z czerwonej soczewicy, ciecierzycy, wzbogacam suszonymi pomidorami
Odpowiednio doprawiona smakuje wybornie. 

Przygotowanie pasty warzywnej trwa chwilę, jeśli użyjemy gotowanych strączków ze słoika (ewentualnie puszki). Lepsza jest z samodzielnie ugotowanych suchych ziaren. Ciecierzycę trzeba moczyć przez noc i potem gotować około godziny. Z soczewicą jest łatwiej, bo nie wymaga namaczania i gotuje się kwadrans.

Pasty ze strączkowych są świetne do smarowania pieczywa, jako dip do warzyw lub dodatek do pieczonych ryb. Można je przechowywać w lodówce kilka dni. 


Nie tylko są smaczne, ale i zdrowe: to bogate źródło białka, błonnika i witamin (z grupy B). 
Zrób to sam = wiesz co jesz!

























Pasta ze strączkowych:
- 200 g ugotowanej ciecierzycy
- 200 g ugotowanej czerwonej soczewicy
- 8 połówek suszonych pomidorów z zalewy
- kopiasta łyżka pasty sezamowej
- sok z połówki cytryny
- 1 spory ząbek czosnku
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
- 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego (opcjonalnie)
- 2 łyżki zalewy lub wody z gotowania ciecierzycy
- 1 lub 2 łyżki oliwy
- sól do smaku

Pomidory pokroić na mniejsze kawałki. Odsączyć strączkowe i zmiksować, dodać pomidory i pozostałe składniki. Doprawić do smaku. Pasta powinna mieć konsystencję gęstej śmietany. Jeśli jest zbyt gęsta dolać trochę oliwy lub zalewy/wody z gotowania ciecierzycy.

Alternatywa dla tradycyjnego hummusu. Zastępnik tłustego żółtego sera lub wędlin nasączonych nie wiadomo czym. Pasta testowana na dwulatce - jadła z chęcią :)
Smacznego!







































13 lutego 2013

Pasta z czarnej fasoli


Piszą o niej, że to "dopalacz dla mózgu". Nie piszą tylko jaką dawkę trzeba zażyć, żeby poczuć ten efekt! Wcinam ją regularnie od początku roku i zobaczymy, czy 2013 będzie jakiś szczególny pod względem aktywności moich zwojów mózgowych...
Czarna fasola, bo o niej mowa, ma sporo innych zalet: wysoką zawartość białka, błonnika, antyutleniacze, niski indeks glikemiczny, witaminy i minerały. I jedną wadę, jak wszystkie strączkowe... Nieprzyjemne objawy po spożyciu można zmniejszyć poprzez namaczanie i dodanie do gotowania kminu.  
Czarna fasola jest bardzo popularnym składnikiem kuchni latynoamerykańskiej: meksykańska zupa, dodatek do tortilli lub ryżu. W Gwatemali pożywne śniadanie to podsmażana fasola - z pewnością daje dużo energii na rozpoczęcie dnia. 
Naturalnie słodkawa, konkretnie przyprawiona czarna fasola smakuje dobrze, ale nie porywa swym wyglądem. Dlatego wolę ją zmiksować. Pod postacią pasty świetnie pasuje do pieczywa. Sprawdziła się też jako nadzienie do naleśników (te proponuję polać sosem z pomidorów i czosnku lub z pieczonej papryki). Lubię ją przegryzać z surową marchewką, papryką, pomidorem.
Składniki:

- 250 g czarnej fasoli (suchej)
- 4 goździki
- 4 ziarna ziela angielskiego
- kmin rzymski
- kurkuma
- listek laurowy
- pieprz czarny i kajeński/chilli
- sól
- 1 spora cebula
- 2 łyżki oliwy z oliwek

Suche ziarna fasoli wsypać do dużego naczynia, zalać dużą ilością zimnej wody (trzy razy więcej wody niż fasoli) i odstawić na przynajmniej 12 godzin. W tym czasie spęcznieje, trochę zmięknie, co skróci czas gotowania. 



Po namoczeniu zwiększy objętość, puści trochę koloru. Odlać wodę, p
rzesypać do dużego garnka, zalać świeżą wodą i gotować 10 minut. Następnie odlać wodę i znowu zalać dużą ilością świeżej wody. Gdy się ponownie zacznie gotować, dodać utłuczone w moździerzu przyprawy (oprócz soli). Gotować na małym ogniu, pod uchyloną przykrywką około 2 godzin aż zmięknie. Dopiero na koniec gotowania dodać trochę soli.
Jeśli woda nie odparowała, odcedzić, zachowując pół szklanki płynu. Na patelni podgrzać oliwę i zeszklić drobno pokrojoną cebulę. Dodać ugotowaną fasolę, trochę płynu z gotowania i dusić 10 minut, mieszając od czasu do czasu. Przyprawić do smaku jeśli jest jeszcze zbyt łagodna. Powinna mieć konkretny, dosyć ostry smak. Zmiksować ręcznym blenderem. Jeśli jest zbyt sucha, podlać resztą płynu, aby nabrała konsystencji gęstej śmietany. Można przechowywać w lodówce kilka dni.




















Przygotowanie tej fasoli mogłoby wydawać się czasochłonne, ale przy dobrej organizacji wcale nie jest absorbujące. Zwykle odstawiam fasolę do namaczania rano. Gotuję ją późnym wieczorem, a w międzyczasie robię sobie inne rzeczy, doglądając tylko, czy jej wody nie ubywa. Gotuje się sama, potem tylko chwilę smażenia i miksowania, a za to ile jedzenia! Smacznego!



15 listopada 2012

Hummus

Z dedykacją dla Agaty :)















Delikatna pasta do pieczywa, świetny dip do świeżych warzyw: marchewki, selera naciowego, papryki, pomidora.
Pasuje jako dodatek do pieczonej ryby. 
Dobre źródło białka i błonnika. Przygotowuje się go łatwo i szybko. 

Składniki (wersja podstawowa) - porcja dla 2-3 osób:
- 200 g ugotowanej ciecierzycy + 2 łyżki zalewy (kupuję gotową w słoiku; jest też w puszkach)
- 2 łyżki pasty sezamowej tahini (dostępna w sklepach z bliskowschodnią lub ekologiczną żywnością)
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka soku z cytryny
- ząbek czosnku
- szczypta soli
- szczypta czerwonej papryki słodkiej (używam wędzonej)

Wszystkie składniki zmiksować blenderem na gładką masę. Przełożyć do miseczki, polać delikatnie oliwą i oprószyć czerwoną papryką. Udekorować natką pietruszki i serwować. Można przechowywać w lodówce ok 3 dni, skropiony oliwą i przykryty folią, żeby nie wysechł.
Lubię dodać do hummusu siekaną natkę kolendry lub odrobinę suszonego chilli. 
Hummus potrafi uzależnić :) Nie czekam długo, gdy najdzie mnie nagle smak na hummus - 5 minut i gotowe!



Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...