Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYTRAWNE WYPIEKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYTRAWNE WYPIEKI. Pokaż wszystkie posty
9 października 2016
Pieczone serowe półksiężyce. Z owocami lub na ostro.
W codziennej bieganinie albo na powolnym weekendowym spacerze lubię mieć pod ręką coś na przegryzkę. Małą przekąskę, pachnącą, w której przyjemnie zatopić zęby i zaspokoić rosnący głód. Nie zdarza mi się kupować gotowych batoników w kolorowych papierkach (nawet te "bio" lub "fit" najczęściej mają fatalny skład) ani hot-dogów (nawet bez parówki) na stacjach benzynowych, więc zabezpieczam się nawet przed krótką podróżą przygotowując małe co nieco (kilka pomysłów na dole tego posta).
Odkryłam ostatnio fantastycznie proste ciasto, łączy się tylko mąkę z twarogiem i masłem, bez dodatku jajek czy cukru. W trakcie pieczenia lekko rośnie, ładnie się rumieni. Stanowi dobrą bazę zarówno do słodkich ciastek z owocami, jak i wytrawnych pierożków.
9 czerwca 2016
Tarta z botwiną
Botwina w zupie to standard, który lubimy. Różowy chłodnik lub klasyczna botwinka na ciepło (przepis na wersję wegańską tutaj) raczej się nie nudzi. Z botwiny można też robić dobre nadzienie do tarty. Podkręcona ostrym kozim serem to prawdziwy rarytas. Warto łapać młode buraczki na targu póki sezon na nie w pełni.
Tarta botwinkowa
Składniki (8 porcji):
kruchy spód
- 1,5 kubka* mąki (pszennej, razowej lub mix)
- 1 jajko
- 100 g zimnego masła
- 1 łyżka bardzo zimnej wody
- szczypta soli
nadzienie
- pęczek botwiny
- 100 g koziego sera (np. rolady dojrzewającej)
- 200 ml śmietany 18%
- 2 jajka
- sól
- świeżo mielony czarny pieprz
- wędzona papryka
- chili
14 lipca 2014
Farinata (placek z mąki z ciecierzycy)
Jestem fanką ciecierzycy, co widać po postach. Niedawno Mama podrzuciła mi fajny pomysł na placek z mąki z ciecierzycy. Piekłam go już kilka razy i
bardzo mi pasuje. Dzięki Mamo!
Farinata, zwana też torta di ceci lub cecina, pochodzi z Włoch. Zalet ma wiele. Bardzo prosto się ją robi, śmiało zastępuje tradycyjne pieczywo, sprawdza się jako zdrowa przekąska na wycieczce. Poza tym składa się głównie z mąki z ciecierzycy, która zawiera dużo białka (ok 25g w 100g), kwasu foliowego, żelaza, błonnika i innych skarbów, ma niski indeks glikemiczny i jest wolna od glutenu. No i najważniejsze, dobrze smakuje! Do ciasta podstawowego można dodać ulubione dodatki, przyprawy, zioła i dzięki temu wersji jest bez liku.
Mąkę z ciecierzycy wcale nie tak ciężko dostać, można ją kupić w wielu sklepach internetowych lub sklepach ze zdrową żywnością. Znalazłam taką na jednym z bazarków na stoisku z kaszami i suszonymi owocami (opakowanie 500g kosztuje 5 zł). Ponoć można taką mąkę przygotować w domowych warunkach mieląc podprażone ziarna suchej ciecierzycy. Tylko trzeba mieć naprawdę mocny młynek, który sobie z tym zadaniem poradzi.
Farinata
Składniki na cienki placek (forma o średnicy 26 cm):
- kubek mąki z ciecierzycy (150 g)
- kubek ciepłej wody (300 ml)
- 2 szczypty soli
- 2 łyżki oliwy
- kilka kropli tabasco lub szczypta ostrej papryki
- świeżo mielony czarny pieprz
bardzo mi pasuje. Dzięki Mamo!
Farinata, zwana też torta di ceci lub cecina, pochodzi z Włoch. Zalet ma wiele. Bardzo prosto się ją robi, śmiało zastępuje tradycyjne pieczywo, sprawdza się jako zdrowa przekąska na wycieczce. Poza tym składa się głównie z mąki z ciecierzycy, która zawiera dużo białka (ok 25g w 100g), kwasu foliowego, żelaza, błonnika i innych skarbów, ma niski indeks glikemiczny i jest wolna od glutenu. No i najważniejsze, dobrze smakuje! Do ciasta podstawowego można dodać ulubione dodatki, przyprawy, zioła i dzięki temu wersji jest bez liku.
Mąkę z ciecierzycy wcale nie tak ciężko dostać, można ją kupić w wielu sklepach internetowych lub sklepach ze zdrową żywnością. Znalazłam taką na jednym z bazarków na stoisku z kaszami i suszonymi owocami (opakowanie 500g kosztuje 5 zł). Ponoć można taką mąkę przygotować w domowych warunkach mieląc podprażone ziarna suchej ciecierzycy. Tylko trzeba mieć naprawdę mocny młynek, który sobie z tym zadaniem poradzi.
Farinata
Składniki na cienki placek (forma o średnicy 26 cm):
- kubek mąki z ciecierzycy (150 g)
- kubek ciepłej wody (300 ml)
- 2 szczypty soli
- 2 łyżki oliwy
- kilka kropli tabasco lub szczypta ostrej papryki
- świeżo mielony czarny pieprz
13 kwietnia 2014
10 słodkich i słonych wypieków na Wielkanoc
Subiektywny wybór wypieków na Wielkanoc. Słodkich i słonych.
Przepisy są łatwe, sprawdzone, testowane i zaaprobowane przez rodzinę i znajomych.
Dobrej zabawy w kuchni! Daj znać czy smakowało :)
Słodkie
Boski mazurek na kruchym spodzie z masą a'la blok czekoladowy z herbatnikami i bakaliami.
Przepis o tu.
Wilgotne ciasto makowe z jabłkami (bez mąki), z lukrem cytrynowym.
Mega łatwy przepis tutaj.
Wegańskie ciasto orzechowe (bez jaj, masła i cukru).
Przepis tutaj.
A może ciasto marchewkowe? Z kremem!
Robi się tak.
Przepisy są łatwe, sprawdzone, testowane i zaaprobowane przez rodzinę i znajomych.
Dobrej zabawy w kuchni! Daj znać czy smakowało :)
Słodkie
Boski mazurek na kruchym spodzie z masą a'la blok czekoladowy z herbatnikami i bakaliami.
Przepis o tu.
Wilgotne ciasto makowe z jabłkami (bez mąki), z lukrem cytrynowym.
Mega łatwy przepis tutaj.
Przepis tutaj.
A może ciasto marchewkowe? Z kremem!
Robi się tak.
16 lutego 2014
Muffiny wytrawne
Muffinami na słono zaraziła nas Mama. Serwuje różne ich wersje, bez okazji i od święta. Zawsze pyszne, pachnące, miękkie i konkretne. Podarowała mi silikonową formę do muffinów wraz z wydrukowanym przepisem. Nie było odwrotu.
Przygotować je można z zamkniętymi oczami, takie to proste. Za każdym razem mogą być inne, zależnie od tego na jakie dodatki mamy ochotę. Ser pleśniowy, feta, kozi, kapary, papryka, kukurydza, wędzony łosoś, suszone pomidory, oliwki, zioła, czosnek... Wrzuć, co lubisz. Zamieszaj. Upiecz. Podziel się.
Wytrawne muffiny
Składniki (12 dużych muffinów)
Ciasto podstawowe:
- 2 szklanki mąki (orkiszowa razowa + zwykła pszenna)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 jajka (można zastąpić: 2 łyżki mielonego siemienia lnianego + 6 łyżek wody)
- 1 szklanka mleka
- 125 ml oleju lub stopionego masła
- ulubione przyprawy np. płaska łyżeczka soli, tabasco, czosnek, papryka, pieprz
4 października 2013
Galette z cukinią i serami
Rzadko bywam w domu. Nadrabiam zaległości towarzyskie i ciągle gdzieś latam. Ostatnio spędzam więcej czasu w kuchniach moich bliskich niż w swojej. Gotując i piekąc testuję obce kuchenne sprzęty. Co nie jest łatwe, bo jak wiadomo każdy piekarnik piecze trochę inaczej... Szwagier się śmieje: "Tak, tak, odwiedź nas w weekend, piekarnik musi pochodzić kilka godzin w tygodniu". Lubię takie godziny spędzone w kuchni, na gadaniu przy winie, wspólnym mieszaniu składników znalezionych w szafkach, podjadaniu surowego ciasta. Powoli, bez pośpiechu, kroić, lepić, wąchać, czarować i zjadać.
Jednym z dań, które fajnie jest zrobić w towarzystwie to galette. Danie czasochłonne, lecz wcale nie trudne. Wyczarujcie razem placek, prosty w obsłudze, ładnie się prezentujący, a do tego smaczny. W trakcie jego przygotowywania będzie dużo czasu na rozmowy. Galette to w kuchni francuskiej rodzaj okrągłego, chrupiącego placka z nadzieniem warzywnym, mięsnym, rybnym lub owocowym. Samo ciasto jest wyjątkowe, rozwarstwia się podczas pieczenia, trochę przypomina ciasto francuskie, ale jest o niebo łatwiejsze w przygotowaniu.
Galette z cukinią i serami
źródło: smittenkitchen.com (różne wersje galette)
Ciasto (bardzo ważne, aby składniki były zimne):
- 1 i 1/4 kubka mąki (schłodzonej 30 min. w zamrażalniku)
- pół kostki zimnego masła
- 2 duże łyżki śmietany
- 2 łyżki soku z cytryny
- ok 4 łyżek lodowatej wody
- 1/4 łyżeczki soli
a przed samym pieczeniem także:
- 1 jajko rozbełtane z łyżką wody
Nadzienie:
- 2 cukinie
- 2 ząbki czosnku
- kilka pomidorków koktajlowych
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 kubka ricotty (lub sera koziego)
- 1/2 kubka startej mozarelli
- 1/2 kubka parmezanu
- kilka listków bazylii
- sól, pieprz
Jednym z dań, które fajnie jest zrobić w towarzystwie to galette. Danie czasochłonne, lecz wcale nie trudne. Wyczarujcie razem placek, prosty w obsłudze, ładnie się prezentujący, a do tego smaczny. W trakcie jego przygotowywania będzie dużo czasu na rozmowy. Galette to w kuchni francuskiej rodzaj okrągłego, chrupiącego placka z nadzieniem warzywnym, mięsnym, rybnym lub owocowym. Samo ciasto jest wyjątkowe, rozwarstwia się podczas pieczenia, trochę przypomina ciasto francuskie, ale jest o niebo łatwiejsze w przygotowaniu.
Galette z cukinią i serami
źródło: smittenkitchen.com (różne wersje galette)
Ciasto (bardzo ważne, aby składniki były zimne):
- 1 i 1/4 kubka mąki (schłodzonej 30 min. w zamrażalniku)
- pół kostki zimnego masła
- 2 duże łyżki śmietany
- 2 łyżki soku z cytryny
- ok 4 łyżek lodowatej wody
- 1/4 łyżeczki soli
a przed samym pieczeniem także:
- 1 jajko rozbełtane z łyżką wody
Nadzienie:
- 2 cukinie
- 2 ząbki czosnku
- kilka pomidorków koktajlowych
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 kubka ricotty (lub sera koziego)
- 1/2 kubka startej mozarelli
- 1/2 kubka parmezanu
- kilka listków bazylii
- sól, pieprz
W dużej misce mieszamy mąkę z solą, dodajemy pokrojone masło (naprawdę zimne). W mniejszej misce łączymy śmietanę, sok z cytryny i lodowatą wodę. Dodajemy do mąki i wyrabiamy palcami ciasto, rozcierając masło. Trzeba postępować szybko, żeby go nie zmęczyć. Powinna powstać kula sprężystego ciasta, może się trochę kleić. Ciasto owijamy folią spożywczą i odkładamy na godzinę do lodówki.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cukinię kroimy w cienkie plastry, układamy na papierowym ręczniku, lekko solimy i odstawiamy na pół godziny, żeby puściła nadmiar wody, który później trzeba usunąć ręcznikiem. Czosnek przeciskamy przez praskę, mieszamy z łyżką oliwy i odstawiamy. Sery ścieramy na tarce, mieszamy z ricottą, dodajemy łyżeczkę oliwy z czosnkiem, szczyptę soli i trochę pieprzu.
To może teraz jakąś kawę wypijemy? Wino otworzymy? Bo przecież ciasto jeszcze leżakuje w lodówce...
Rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C. Wyjmujemy zimną kulę ciasta i rozwałkowujemy, na oprószonym mąką blacie, cienki, okrągły placek. Delikatnie przenosimy placek na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Środek placka obkładamy osuszonymi plastrami cukinii, zaczynając od zewnątrz, zostawiając ok 6 cm wolnego brzegu. Potem rysujemy cienką "obręcz" z masy serowej na cieście wokół kręgu z cukini i zawijamy krawędź ciasta do środka. W ten sposób otrzymamy serowy brzeg, ale można też po prostu rozsmarować masę z serów na całej powierzchni placka (pod cukinią).
Cukinię skrapiamy resztą oliwy z czosnkiem, na niej układamy połówki pomidorków koktajlowych, posypujemy posiekaną bazylią i świeżo zmielonym pieprzem. Przed wstawieniem do piekarnika zawiniętą krawędź ciasta smarujemy jajkiem. Pieczemy około 40 minut, aż ładnie się zarumieni. Uwaga: pachnie w całym domu! Galette podajemy gorące, pokrojone w trójkąty. Nie wiem jak smakuje na zimno, bo nigdy nic nie zostaje.
Najlepszy jest ten chrupiący brzeg, w którym kryje się miękki ser.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cukinię kroimy w cienkie plastry, układamy na papierowym ręczniku, lekko solimy i odstawiamy na pół godziny, żeby puściła nadmiar wody, który później trzeba usunąć ręcznikiem. Czosnek przeciskamy przez praskę, mieszamy z łyżką oliwy i odstawiamy. Sery ścieramy na tarce, mieszamy z ricottą, dodajemy łyżeczkę oliwy z czosnkiem, szczyptę soli i trochę pieprzu.
To może teraz jakąś kawę wypijemy? Wino otworzymy? Bo przecież ciasto jeszcze leżakuje w lodówce...
Rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C. Wyjmujemy zimną kulę ciasta i rozwałkowujemy, na oprószonym mąką blacie, cienki, okrągły placek. Delikatnie przenosimy placek na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Środek placka obkładamy osuszonymi plastrami cukinii, zaczynając od zewnątrz, zostawiając ok 6 cm wolnego brzegu. Potem rysujemy cienką "obręcz" z masy serowej na cieście wokół kręgu z cukini i zawijamy krawędź ciasta do środka. W ten sposób otrzymamy serowy brzeg, ale można też po prostu rozsmarować masę z serów na całej powierzchni placka (pod cukinią).
Cukinię skrapiamy resztą oliwy z czosnkiem, na niej układamy połówki pomidorków koktajlowych, posypujemy posiekaną bazylią i świeżo zmielonym pieprzem. Przed wstawieniem do piekarnika zawiniętą krawędź ciasta smarujemy jajkiem. Pieczemy około 40 minut, aż ładnie się zarumieni. Uwaga: pachnie w całym domu! Galette podajemy gorące, pokrojone w trójkąty. Nie wiem jak smakuje na zimno, bo nigdy nic nie zostaje.
Najlepszy jest ten chrupiący brzeg, w którym kryje się miękki ser.
24 września 2013
Dynioburgery
W kuchniach domowych i jadłodaj-
niach mamy teraz istny dynioszał
i burgeroszał. Idziemy z nurtem sezonowym i jemy na całego, dwa
w jednym: dynioburgery. Domowy, sycący, pachnący, weekendowy posiłek. Doceniony także przez mięsożerców.
Dynioburgery
- ok 3 szklanek starkowanej dyni
- ok 1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
- czerwona cebula
- 2 ząbki czosnku
- pół szklanki oleju roślin
- świeży imbir, kawałek wielkości kciuka
- kmin, sól, pieprz, ostre papryczki
- 2 łyżki prażonego sezamu
- 2 łyżki prażonych pestek słonecznika
Sos (wymieszać poniższe)
- mały jogurt naturalny
- 2 łyżki musztardy
- szczypiorek, pieprz, sól
Dodatki:
- kilka małych bułek
- pomidory
- czerowna cebula
- kto co jeszcze lubi
Oczyszczoną dynię bez skóry zetrzeć na wiórki, na drobnej tarce jak do parmezanu. Z tarciem ręcznym jest trochę zabawy, ale warto. Najgorsze już za nami. Cebulę drobno pokroić, czosnek wycisnąć i lekko podsmażyć aż zmiękną. W dużej misce wymieszać dynię, cebulę z czosnkiem, ugotowaną kaszę jaglaną, olej, ziarna słonecznika i sezamu, przyprawić i odstawić na 20 minut. Jeśli dynia puści wodę, odcisnąć nadmiar cieczy. Rozgrzać piekarnik do temp. 200 stopni. Z masy dyniowej formować w dłoni burgery (nieduże, średnica ok 7 cm) i układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji wyjdzie około 16 małych burgerów. Piec około 25 minut, przewrócić delikatnie na drugą stronę każdego burgera i piec kolejne 10-15 minut. Będą
z wierzchu chrupiące, a w środku miękkie i soczyste.
Bułki przekroić na pół, lekko podgrzać w piekarniku lub tosterze. Chrupiące, ciepłe bułki przekładać dynioburgerem, plastrem pomidora, czerwonej cebuli, polać sosem. I wgryzać się, jeść palcami, oblizywać
i smakować. Dokładka wskazana, a potem na spacer w poszukiwaniu kasztanów. Smacznego!
niach mamy teraz istny dynioszał
i burgeroszał. Idziemy z nurtem sezonowym i jemy na całego, dwa
w jednym: dynioburgery. Domowy, sycący, pachnący, weekendowy posiłek. Doceniony także przez mięsożerców.
Dynioburgery
- ok 3 szklanek starkowanej dyni
- ok 1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
- czerwona cebula
- 2 ząbki czosnku
- pół szklanki oleju roślin
- świeży imbir, kawałek wielkości kciuka
- kmin, sól, pieprz, ostre papryczki
- 2 łyżki prażonego sezamu
- 2 łyżki prażonych pestek słonecznika
Sos (wymieszać poniższe)
- mały jogurt naturalny
- 2 łyżki musztardy
- szczypiorek, pieprz, sól
Dodatki:
- kilka małych bułek
- pomidory
- czerowna cebula
- kto co jeszcze lubi
Oczyszczoną dynię bez skóry zetrzeć na wiórki, na drobnej tarce jak do parmezanu. Z tarciem ręcznym jest trochę zabawy, ale warto. Najgorsze już za nami. Cebulę drobno pokroić, czosnek wycisnąć i lekko podsmażyć aż zmiękną. W dużej misce wymieszać dynię, cebulę z czosnkiem, ugotowaną kaszę jaglaną, olej, ziarna słonecznika i sezamu, przyprawić i odstawić na 20 minut. Jeśli dynia puści wodę, odcisnąć nadmiar cieczy. Rozgrzać piekarnik do temp. 200 stopni. Z masy dyniowej formować w dłoni burgery (nieduże, średnica ok 7 cm) i układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji wyjdzie około 16 małych burgerów. Piec około 25 minut, przewrócić delikatnie na drugą stronę każdego burgera i piec kolejne 10-15 minut. Będą
z wierzchu chrupiące, a w środku miękkie i soczyste.
Bułki przekroić na pół, lekko podgrzać w piekarniku lub tosterze. Chrupiące, ciepłe bułki przekładać dynioburgerem, plastrem pomidora, czerwonej cebuli, polać sosem. I wgryzać się, jeść palcami, oblizywać
i smakować. Dokładka wskazana, a potem na spacer w poszukiwaniu kasztanów. Smacznego!
4 kwietnia 2013
Tarta gryza warta (z serami pleśniowymi, szpinakiem i cukinią)
Dzień dobry, jestem Tarta, tarta gryza warta.
Powstałam spontanicznie w niedzielne, niby świąteczne popołudnie. Za oknem było szaro i mokro, niespacerowo. W kuchni za to sporo ciekawych składników czekających na swój moment.
Złożono mnie z bazy kruchego ciasta, na której kolejno leży szpinak pod kołderką z koziego sera, na nim plastry cukini z kawałkami pomidora. Wierzch to znów ser - camembert i orzechy włoskie. Jestem wyjątkowa. Moje siostry tarty bywają różne, każda inna. Trochę zazdroszczę tej szpinakowo-łososiowej siostrze, bo na stole pojawia się najczęściej.
Pachniałam w piecu, pachniałam i wypiękniałam. Mam idealne wymiary, strukturę wilgotną i chrupiący spód. Ale krótki jest mój żywot tartowy. Pocięta w ósemki znikałam kawałek po kawałku w porze obiadowej, kolacyjnej, nocnej. Jeszcze zostało kilka okruchów na desce...
Żadna to tragedia, że szybko znikam. Odrodzę się znów w postaci nowej tarty, może podobnej, może zupełnie innej. Może zrobionej Twoimi rękami? Reinkarnacja tart.
Spód z kruchego ciasta:
- 1,5 szklanki mąki (daję pół na pół pszenną i orkiszową razową)
- 1 całe jajko
- 100 g miękkiego masła
- szczypta soli i cukru
- 2 łyżki bardzo zimnej wody
Nadzienie:
- 1 duża cukinia
- 400 g świeżego szpinaku (lub mrożonego, odparowanego)
- 4 małe pomidory bez skórki
- 2 duże ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy
- kilkanaście plasterków koziego sera (np. rolada dojrzewająca)
- kilkanaście plasterków sera camembert
- 2 jajka
- 150 ml gęstej śmietany
- przyprawy: sól, czarny pieprz, tabasco lub chilli w proszku, mieszanka ziół prowansalskich
- kilka orzechów włoskich do przybrania
Połączyć składniki na ciasto, szybko wyrobić i zagnieść w kulę. Schłodzić w zamrażalniku ok 15 minut. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Zimną kulę ciasta pokroić w plastry i wylepić nim palcami (lub rozwałkować) formę do tarty. Ciasto nakłuć widelcem w odstępach ok 3 cm. Piec około 20 - 25 minut (opcja góra - dół) aż się przyrumieni.
Cukinię umyć, pokroić w plastry, dość cienkie. Świeży szpinak dusić z małą ilością wody aż się skurczy. Odcisnąć wodę. Na dużej patelni rozgrzać łyżkę oliwy, zarumienić zmiażdżony czosnek. Dodać szpinak, doprawić solą, pieprzem i chilli. Zdjąć szpinak z patelni. Rozgrzać łyżkę oliwy, podsmażyć cukinię, doprawić solą, pieprzem, chilli i ziołami. Dodać pokrojone w kostkę pomidory.
Na upieczonym spodzie ułożyć warstwę szpinaku, a na nim kawałki sera koziego. Przykryć warstwą cukini. Docisnąć dłonią nadzienie, żeby zniknęły ewentualne luki i forma wypełniła się warzywami równomiernie.
W miseczce roztrzepać 2 jajka ze śmietaną i przyprawami. Masę jajeczną rozlać równo na wierzchu nadzienia. Rozłożyć plasterki camemberta i przybrać kawałkami orzechów.
Zapiekać około 40 minut (180 stopni; pierwsze 30 minut opcja grzania góra - dół, ostatnie dziesięć minut opcja dół). I gotowe.

PS [8.04.2013] Pierwsze zdjęcie, to na samej górze tego wpisu, zgłosiłam z pewną dozą niepewności do fotograficznego konkursu KUKBUKa "Wiosna w kuchni pięciu przemian". I nieoczekiwanie znalazło się w dziesiątce nagrodzonych!!! Cieszę się bardzo :) Pierwszy konkurs i wygrana... :)
Pod poniższym linkiem wyniki konkursu. Dobre, apetyczne zdjęcia!! Polecam zajrzeć:
http://www.kukbuk.com.pl/wiosna-w-kuchni-pieciu-przemian-rozwiazanie-konkursu/
Powstałam spontanicznie w niedzielne, niby świąteczne popołudnie. Za oknem było szaro i mokro, niespacerowo. W kuchni za to sporo ciekawych składników czekających na swój moment.
Złożono mnie z bazy kruchego ciasta, na której kolejno leży szpinak pod kołderką z koziego sera, na nim plastry cukini z kawałkami pomidora. Wierzch to znów ser - camembert i orzechy włoskie. Jestem wyjątkowa. Moje siostry tarty bywają różne, każda inna. Trochę zazdroszczę tej szpinakowo-łososiowej siostrze, bo na stole pojawia się najczęściej.
Pachniałam w piecu, pachniałam i wypiękniałam. Mam idealne wymiary, strukturę wilgotną i chrupiący spód. Ale krótki jest mój żywot tartowy. Pocięta w ósemki znikałam kawałek po kawałku w porze obiadowej, kolacyjnej, nocnej. Jeszcze zostało kilka okruchów na desce...
Żadna to tragedia, że szybko znikam. Odrodzę się znów w postaci nowej tarty, może podobnej, może zupełnie innej. Może zrobionej Twoimi rękami? Reinkarnacja tart.
Spód z kruchego ciasta:
- 1,5 szklanki mąki (daję pół na pół pszenną i orkiszową razową)
- 1 całe jajko
- 100 g miękkiego masła
- szczypta soli i cukru
- 2 łyżki bardzo zimnej wody
Nadzienie:
- 1 duża cukinia
- 400 g świeżego szpinaku (lub mrożonego, odparowanego)
- 4 małe pomidory bez skórki
- 2 duże ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy
- kilkanaście plasterków koziego sera (np. rolada dojrzewająca)
- kilkanaście plasterków sera camembert
- 2 jajka
- 150 ml gęstej śmietany
- przyprawy: sól, czarny pieprz, tabasco lub chilli w proszku, mieszanka ziół prowansalskich
- kilka orzechów włoskich do przybrania
Połączyć składniki na ciasto, szybko wyrobić i zagnieść w kulę. Schłodzić w zamrażalniku ok 15 minut. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Zimną kulę ciasta pokroić w plastry i wylepić nim palcami (lub rozwałkować) formę do tarty. Ciasto nakłuć widelcem w odstępach ok 3 cm. Piec około 20 - 25 minut (opcja góra - dół) aż się przyrumieni.
Cukinię umyć, pokroić w plastry, dość cienkie. Świeży szpinak dusić z małą ilością wody aż się skurczy. Odcisnąć wodę. Na dużej patelni rozgrzać łyżkę oliwy, zarumienić zmiażdżony czosnek. Dodać szpinak, doprawić solą, pieprzem i chilli. Zdjąć szpinak z patelni. Rozgrzać łyżkę oliwy, podsmażyć cukinię, doprawić solą, pieprzem, chilli i ziołami. Dodać pokrojone w kostkę pomidory.
Na upieczonym spodzie ułożyć warstwę szpinaku, a na nim kawałki sera koziego. Przykryć warstwą cukini. Docisnąć dłonią nadzienie, żeby zniknęły ewentualne luki i forma wypełniła się warzywami równomiernie.
W miseczce roztrzepać 2 jajka ze śmietaną i przyprawami. Masę jajeczną rozlać równo na wierzchu nadzienia. Rozłożyć plasterki camemberta i przybrać kawałkami orzechów.
Zapiekać około 40 minut (180 stopni; pierwsze 30 minut opcja grzania góra - dół, ostatnie dziesięć minut opcja dół). I gotowe.

Pod poniższym linkiem wyniki konkursu. Dobre, apetyczne zdjęcia!! Polecam zajrzeć:
http://www.kukbuk.com.pl/wiosna-w-kuchni-pieciu-przemian-rozwiazanie-konkursu/
17 grudnia 2012
Paszteciki krucho-drożdżowe
Wigilia dla Hiszpanów, polskie dania w formie tapas. Dostałam zamówienie na keks i barszcz. Za burakami to się dopiero nalatałam! Gotowane można kupić wszędzie, ale świeżych nie ma... a były, no i gdzie są jak ich potrzebuję? Znalazły się w mojej niezawodnej, najlepszej w mieście fruterii, w warzywniaku znaczy się. Zgarnęłam dwa pęki świeżej, dorodnej botwiny. Bulwy nieduże, ale dadzą piękny kolor. Wracam z zakupami do auta i łapię się na tym: botwina w grudniu! Kocham Hiszpanię za to!
Hmmm. Co by tu jeszcze...? Do barszczu może paszteciki? Malutkie, na dwa dziaby. Rumiane, chrupiące, z pieczarkami. Nie mdłe wcale, konkretne! Sprawdziły się. Zniknęły w mig.
Ciasto krucho-drożdżowe jest łatwe w przygotowaniu. Można z niego ulepić rogaliki na słodko, z dżemem, konfiturą, marmoladą. Pycha.
W wersji wytrawnej, ciasto bez cukru. Do słodkich wypieków - 2 łyżki cukru.
Poniżej proporcje na około 100 sztuk małych pasztecików.
Ciasto krucho drożdżowe:
- 4 szklanki mąki pszennej
- 250 g zimnego masła
- 2 całe jajka
- 50 g świeżych drożdży
- 200 ml gęstej śmietany
- 1/4 łyżeczki soli, 1 łyżeczka cukru
- 1 łyżka mleka
Nadzienie:
- 1 kg pieczarek
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz, chilli, natka pietruszki
Pieczarki umyć, drobno pokroić, podsmażyć na łyżce oliwy. Przełożyć do naczynia. Podsmażyć posiekaną cebulę i czosnek, doprawić, dodać pieczarki i natkę. Przestudzić. Aby nadzienie miało zwartą konsystencję, zmielić. Użyłam ręcznego blendera.
z łyżeczką cukru i łyżką śmietany. Odstawić na 5 minut. Rozetrzeć ręką posiekane masło z mąką. Dodać 1 całe jajko, sól, drożdże, na końcu stopniowo śmietanę. Wyrobić gładkie ciasto i zagnieść je w kulę. Nie trzeba go odstawiać na długi czas, żeby wyrosło - zrobi to w piekarniku. Podzielić ciasto na 4 części. Rozwałkować jedną część (uparcie wałkuję butelką wina ;) Cienki placek kroić na kwadraty. Na środek nakładać niewielką ilość nadzienia, złożyć na pół i dobrze skleić brzegi. Lubią się otwierać pod wpływem temperatury, więc dociskam krawędzie czubkiem widelca. Powstaje ładny szlaczek, a i mocniej się trzyma. Można też smarować sklejane brzegi odrobiną żółtka, ale mi się nie chciało w to bawić. Jak się otworzą, to trudno. I tak będą smaczne. Surowe paszteciki ułożyć na dużej blaszce, nie za blisko siebie, bo urosną. Posmarować z wierzchu jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka - ładnie się zarumienią. Piec na złoty kolor, około 15 minut w temp. 180 stopni.
Z kubkiem domowego barszczu smakują wybornie. Można też zabrać kilka sztuk na zimowy spacer do lasu.
Wraz z nalewką oczywiście! Smacznego!
5 grudnia 2012
Lazania po drodze na Zwrotnik Raka
Dużo się dzieje ostatnio. Pozytywnie świat się kręci! Poznaję pełnych energii ludzi, którzy udowadniają, że niemożliwe jest możliwe. Rolują raka. Rozjeżdżają go rowerami. Zwalczyli chorobę nowotworową i jadą z Warszawy na Zwrotnik Raka, pokazać rakowi faka. Piękna i szalona akcja Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie. Kibicuję im z bliska na etapie w Andaluzji. Rak'n'Rolling to moc dobrej energii! To styl życia, a nie tylko jednorazowy projekt. Czytajcie więcej tutaj.

Po rowerowaniu jeść się chce. Jakiś konkret na kolację? Lazania ze szpinakiem i tuńczykiem zdała egzamin.
Nawet gdy doba zdaje się za krótka, warto się na moment zatrzymać, by złapać chwilę. Składanie lazanii odpręża. Zachodzące słońce za kuchennym oknem, na niebie dzikie kolory. W biegu można przegapić, a szkoda, bo co dzień inne obrazy malują się na wieczornym niebie.

Makaron do lazanii można przekładać czym się lubi. Schemat ten sam, nadzienie w zależności od humoru. Pożywne danie, rozgrzewa w jesienno-zimowe wieczory. Nie ma czego się bać, wyjdzie! I wejdzie w nawyk. Zatem do dzieła!
Lazania ze szpinakiem i tuńczykiem, produkty na 3 porcje:
- ok. 8-10 płatów makaronu do lazanii
- 100 g tuńczyka
- 2 pomidory
- 400 g świeżego szpinaku
- kilka ząbków czosnku
- 200 g startego sera
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- zioła, pieprz czarny, sól, tabasco lub chilli
Sos beszamelowy:
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki
- 3/4 szklanki mleka
Najpierw przygotowujemy 2 rodzaje nadzienia.
Szpinakowe: poddusić świeży szpinak na patelni z łyżką wody, krótko, do miękkości. Odcisnąć na sitku. Na patelni podsmażyć 2 ząbki czosnku, dodać szpinak, przyprawić solą, pieprzem i tabasco do smaku.
Tuńczykowe: na oliwie podrumienić 2 ząbki czosnku, dodać pokrojone w kostkę pomidory bez skórki, przyprawić,
dodać tuńczyka.
W małym rondlu roztopić masło, dodać mąkę i stopniowo mleko, ciągle mieszając. Sos beszamelowy szybko gęstnieje. Dolać mleka, gdy za bardzo. Nie zapominać o mieszaniu. Ma mieć gładką konsystencję gęstej śmietany. Ewentualne grudki roztrzepać. Doprawić pieprzem i solą.
Blaszkę (używam keksówki) lub wysokie naczynie żaroodporne natłuścić oliwą, w środku rzecz jasna :) Dno wyłożyć makaronem do lazanii. Następnie rozłożyć połowę szpinaku, posypać odrobiną sera, przykryć płatem makaronu i rozsmarować około 3 łyżki sosu beszamelowego. I jedziemy z kolejną warstwą: pomidorowo-tuńczykową, trochę sera, makaron do lazanii, sos beszamelowy. Wychodzą na przemian: szpinak, tuńczyk, szpinak, tuńczyk. Zielono - czerwono. Sos beszamelowy pomiędzy na makaronowych płatach sprawi, że lazania nie będzie sucha ani twarda. Nie warto przesadzić z ilością sosu, żeby nie utopić lazanii. Sos jest dodatkiem, a nie esencją. Górę układanki posypać większą częścią sera. Odstawić na co najmniej pół godziny. Potem piec 45 minut w temperaturze ok 180 stopni.
Po upieczeniu oddzielić nożem lazanię od brzegów blachy, odstawić na 5 minut. Otworzyć wino, nakryć do stołu.
Pachnące cudo podzielić na porcje i jeść w miłym towarzystwie :)

Po rowerowaniu jeść się chce. Jakiś konkret na kolację? Lazania ze szpinakiem i tuńczykiem zdała egzamin.
Nawet gdy doba zdaje się za krótka, warto się na moment zatrzymać, by złapać chwilę. Składanie lazanii odpręża. Zachodzące słońce za kuchennym oknem, na niebie dzikie kolory. W biegu można przegapić, a szkoda, bo co dzień inne obrazy malują się na wieczornym niebie.

Makaron do lazanii można przekładać czym się lubi. Schemat ten sam, nadzienie w zależności od humoru. Pożywne danie, rozgrzewa w jesienno-zimowe wieczory. Nie ma czego się bać, wyjdzie! I wejdzie w nawyk. Zatem do dzieła!
Lazania ze szpinakiem i tuńczykiem, produkty na 3 porcje:
- ok. 8-10 płatów makaronu do lazanii
- 100 g tuńczyka
- 2 pomidory
- 400 g świeżego szpinaku
- kilka ząbków czosnku
- 200 g startego sera
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- zioła, pieprz czarny, sól, tabasco lub chilli
Sos beszamelowy:
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki
- 3/4 szklanki mleka
Najpierw przygotowujemy 2 rodzaje nadzienia.
Szpinakowe: poddusić świeży szpinak na patelni z łyżką wody, krótko, do miękkości. Odcisnąć na sitku. Na patelni podsmażyć 2 ząbki czosnku, dodać szpinak, przyprawić solą, pieprzem i tabasco do smaku.
Tuńczykowe: na oliwie podrumienić 2 ząbki czosnku, dodać pokrojone w kostkę pomidory bez skórki, przyprawić,
dodać tuńczyka.
W małym rondlu roztopić masło, dodać mąkę i stopniowo mleko, ciągle mieszając. Sos beszamelowy szybko gęstnieje. Dolać mleka, gdy za bardzo. Nie zapominać o mieszaniu. Ma mieć gładką konsystencję gęstej śmietany. Ewentualne grudki roztrzepać. Doprawić pieprzem i solą.
Blaszkę (używam keksówki) lub wysokie naczynie żaroodporne natłuścić oliwą, w środku rzecz jasna :) Dno wyłożyć makaronem do lazanii. Następnie rozłożyć połowę szpinaku, posypać odrobiną sera, przykryć płatem makaronu i rozsmarować około 3 łyżki sosu beszamelowego. I jedziemy z kolejną warstwą: pomidorowo-tuńczykową, trochę sera, makaron do lazanii, sos beszamelowy. Wychodzą na przemian: szpinak, tuńczyk, szpinak, tuńczyk. Zielono - czerwono. Sos beszamelowy pomiędzy na makaronowych płatach sprawi, że lazania nie będzie sucha ani twarda. Nie warto przesadzić z ilością sosu, żeby nie utopić lazanii. Sos jest dodatkiem, a nie esencją. Górę układanki posypać większą częścią sera. Odstawić na co najmniej pół godziny. Potem piec 45 minut w temperaturze ok 180 stopni.
Po upieczeniu oddzielić nożem lazanię od brzegów blachy, odstawić na 5 minut. Otworzyć wino, nakryć do stołu.
Pachnące cudo podzielić na porcje i jeść w miłym towarzystwie :)
23 listopada 2012
Tarta z łososiem i szpinakiem
Sen nie przychodził, mimo zmęczenia. A tu zamówienie na tartę czeka. Odprężenie przyszło w kuchni. Nocne pieczenie w towarzystwie psa. Tarta często wychodzi spod moich rąk. Upiekłam już chyba ze sto. Różne jej wersje wędrują na stoły w innych domach lub są pałaszowane przez moich gości. Smakuje dobrze na pikniku na plaży i przy papierach w biurze. Najbardziej lubiana przez znajomych to właśnie tarta z wędzonym łososiem i szpinakiem.
Jej przygotowanie jest łatwe i choć zajmuje około dwóch godzin, warto się pobawić.
Kruche ciasto: Nadzienie:
- 1 i 1/2 kubka mąki - 500 g świeżego szpinaku
- 100 g miękkiego masła - 2 ząbki czosnku
- 1 całe jajko - 200 g wędzonego łososia
- łyżka lodowatej wody - 200 ml śmietany
- 1/2 łyżeczki cukru - 2 jajka
- 1/4 łyżeczki soli - 200 g startego sera (np. ementaler)
- sól, pieprz czarny i kajeński
W dużej misce zagniatam kruche ciasto łącząc mąkę, jajko, posiekane masło, sól i cukier. Na koniec dodaję łyżkę bardzo zimnej wody (to czary :). Zagniatam ciasto w kulę. Jeśli się lepi, podsypuję trochę mąki. Powinno być dosyć miękkie i łatwo się formować. Kulę ciasta owiniętą w folię spożywczą wkładam do zamrażalnika na 15 minut.
W głębokiej patelni ląduje szpinak. Fura świeżych, jędrnych, zielonych liści. Na raz 500 g nie wejdzie, dodaję stopniowo. I dwie łyżki wody. Pod przykryciem szpinak mięknie, kurczy się, skurczybyk. Odciskam go na sitku.
Na tej samej patelni podgrzewam oliwę z oliwek i rumienię drobno posiekany czosnek. Dodaję szpinak, solę, pieprzę do smaku. Z solą trzeba uważać, bo łosoś może być słony. Próbuję kawałek ryby. Szpinak ładnie przyjmuje przyprawy, lubię jak jest dość pierny.
Na podpieczonym spodzie układam przyprawiony szpinak, kawałki łososia, posypuję połową startego sera. W misce roztrzepuję śmietanę z jajkami, doprawiam solą i pieprzem. Zalewę równo wylewam na warstwę sera. Posypuję drugą częścią sera i lekko przyklepuję dłonią całą powierzchnię. Tartę zapiekam ponownie (180 stopni, opcja góra/dół). Pachnie obłędnie. Po około 45 minutach jest gotowa. Dobra na ciepło, na zimno też smakuje świetnie.
Jedzenie smakuje najlepiej w towarzystwie. Dzisiaj tarta powędrowała do Mijas. Popołudniowe słońce na werandzie i pyszne wino rozleniwiły. Myślami wracałam wciąż do małej królewny... Ciekawe jakie smaki będzie lubiła? Zaduma nie trwała dłużej niż pięć sekund, bo mokry nos i wielkie orzechowe oczy mówiły jasno: jeść! Ruzia nie zachowywała się przy stole elegancko, jak na damę przystało ;) Ładując się nam na kolana
kradła kawałki tarty z talerzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























