12 października 2013

Kasza bulgur z fasolą i burakami
























W jedzeniu cenię niezmiernie jego walory smakowe. Zwracam uwagę na to co jem, więc komponuję ze zdrowych składników proste dania, które przyjemnie się je. Zdrowe jedzenie nie jest nudne! Ba, jest kolorowe i cieszy oko.

Na początek parę słów o korzyściach płynących ze spożywania czterech produktów, a na koniec sposób ich podania. 

Bulgur - kasza znana od tysiącleci, w Polsce mało popularna, dostępna już w wielu sklepach ze zdrową żywnością. Ma niski indeks glikemiczny (polecana diabetykom), mniej kalorii i dużo więcej błonnika (reguluje trawienie) niż ryż. Jest dobrym źródłem białka (zalecana dla wegetarian), magnezu, kwasu foliowego, żelaza,witamin z grupy B (ważne dla kobiet w ciąży i karmiących). Obniża poziom cukru i cholesterolu we krwi. Bulgur jest doskonały do sałatek, zup, farszy, a także z jogurtem i owocami na śniadanie. Szybko się go gotuje i jest po prostu smaczny.

Fasola adzuki (azuki) - zwana też czerwoną soją, bogata w żelazo i wapń, duże ilości białka i niemal wszystkie aminokwasy. Uprawiana w Azji, szczególnie popularna w kuchni japońskiej. Japończycy robią z tej fasoli różne cuda, m.in. nadzienia do ciastek i mamegashi (chrupiące ziarna strączkowych).

Burak - zawiera duże ilości kwasu foliowego, potasu i witamin. Ułatwia odkwaszanie organizmu, wzmacnia odporność, redukuje ciśnienie krwi. Najzdrowszy na surowo (np. carpaccio z marynowanego buraka, sok z buraka i marchwi) lub pieczony. Gotowane buraki tracą połowę swych cennych właściwości i naturalną słodycz.

Natka pietruszki - nie tylko dodaje walorów smakowych potrawom, ale wzmania organizm. To moc witaminy A i C (pietruszka ma jej więcej niż cytryna), jest bogata w żelazo, magnez, fosfor, potas, wapń i inne cenne pierwiastki. Pomaga odtruć organizm, wspomaga pracę nerek, pozytywnie działa na układ trawienny i krwionośny. 

Dosyć tej teorii. Teraz wystarczy te cudne składniki połączyć i zjeść ze smakiem.
Kasza bulgur z fasolą i burakami (2 porcje)
- 2 średniej wielkości buraki
- 6 łyżek kaszy bulgur
- 100 g fasoli adzuki
- 4 łyżki posiekanej natki pietruszki
- uprażone pestki dyni
Sos:
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka syropu z agawy lub miodu
- sól, kmin, pieprz

Fasolę zalać zimną wodą i odstawić na kilkanaście godzin. Ugotować w tej samej wodzie (około godziny).

Buraki umyć, nie obierać, włożyć w rękaw do pieczenia lub ułożyć w naczyniu żaroodpornym i przykryć folią aluminiową. Piec w temp. 180 st. około 1 do 1,5 godziny (w zależności od wielkości bulw). Wystudzić i obrać. Upieczone buraki można przechowywać w lodówce kilka dni.

Kaszę przepłukać na sitku, zalać kubkiem gorącej wody. Gotować 6-8 minut, odstawić na 5 minut. Kasza wchłonie całą wodę, powinna być sypka i chrupiąca.

W misce połączyć ugotowaną kaszę, buraki pokrojone w kostkę, odsączoną fasolę i natkę pietruszki. Bezpośrednio przed podaniem skropić sosem i posypać pestkami dyni.
Pyszne, ładne i zdrowe. Smacznego!


























8 października 2013

Jaglana na wynos



























Gdy jestem głodna, robię się zła. Na szczęście wystarczy kilkanaście minut i kilka prostych składników, 
aby przygotować posiłek na następny dzień, dzięki czemu nie głoduję w pracy i unikam rozdrażnienia.

Jaglana ze szpinakiem (1 porcja)
  • 3 łyżki kaszy jaglanej ugotowanej na sypko
  • ½ małej cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • ¼ czerwonej papryki
  • ¼ żółtej papryki
  • 2 garście liści szpinaku
  • prażone pestki dyni i słonecznika
  • sos sojowy, pieprz, curry, kmin
  • olej kokosowy lub inny roślinny do smażenia

Na patelni rozgrzać olej, podsmażyć na złoto posiekaną drobno cebulę i czosnek. Zdjąć z patelni. Szybko obsmażyć papryki pokrojone w paski. Dodać cebulę i czosnek oraz przyprawy sypkie. Wymieszać i dusić jeszcze minutę. Dodać kaszę jaglaną i sparzone liście szpinaku. Doprawić do smaku sosem sojowym. Gotową kaszę z warzywami posypać prażonymi pestkami.

Dobre na wynos, można jeść na zimno lub ogrzać w biurowej mikrofalówce.






















Jaglana z pesto (1 porcja)
  • 3 łyżki kaszy jaglanej ugotowanej na sypko
  • ½ małej cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 czubate łyżeczki domowego pesto szpinakowego 
  • kilka posiekanych orzechów
  • kilka kropli sosu z ostrej papryki (np. tabasco)

Cebulę i czosnek drobno pokroić, zeszklić na oliwie. Dodać ugotowaną kaszę, pesto i sos z ostrej papryki lub odrobinę chilli. Wymieszać, zapakować w pudełko i nie zapomnieć rano włożyć do torby.
Ser zawarty w pesto powoduje, że niby postne danie ma konkretny, kremowy smak. 

Podstawowy przepis na pesto znajdziesz tutaj. Zachęcam do robienia pesto w domu, smakuje o niebo lepiej niż to sklepowe. Opcji jest wiele: z bazylii, rukoli, szpinaku, natki pietruszki, mięty, pomidorów...




4 października 2013

Galette z cukinią i serami

Rzadko bywam w domu. Nadrabiam zaległości towarzyskie i ciągle gdzieś latam. Ostatnio spędzam więcej czasu w kuchniach moich bliskich niż w swojej. Gotując i piekąc testuję obce kuchenne sprzęty. Co nie jest łatwe, bo jak wiadomo każdy piekarnik piecze trochę inaczej... Szwagier się śmieje: "Tak, tak, odwiedź nas w weekend, piekarnik musi pochodzić kilka godzin w tygodniu". Lubię takie godziny spędzone w kuchni, na gadaniu przy winie, wspólnym mieszaniu składników znalezionych w szafkach, podjadaniu surowego ciasta. Powoli, bez pośpiechu, kroić, lepić, wąchać, czarować i zjadać.

Jednym z dań, które fajnie jest zrobić w towarzystwie to galette. Danie czasochłonne, lecz wcale nie trudne. Wyczarujcie razem placek, prosty w obsłudze, ładnie się prezentujący, a do tego smaczny. W trakcie jego przygotowywania będzie dużo czasu na rozmowy. Galette to w kuchni francuskiej rodzaj okrągłego, chrupiącego placka z nadzieniem warzywnym, mięsnym, rybnym lub owocowym. Samo ciasto jest wyjątkowe, rozwarstwia się podczas pieczenia, trochę przypomina ciasto francuskie, ale jest o niebo łatwiejsze w przygotowaniu. 





Galette z cukinią i serami
źródło: smittenkitchen.com (różne wersje galette)

Ciasto (bardzo ważne, aby składniki były zimne):
- 1 i 1/4 kubka mąki (schłodzonej 30 min. w zamrażalniku)
- pół kostki zimnego masła
- 2 duże łyżki śmietany
- 2 łyżki soku z cytryny
- ok 4 łyżek lodowatej wody
- 1/4 łyżeczki soli
a przed samym pieczeniem także:
- 1 jajko rozbełtane z łyżką wody

Nadzienie:
- 2 cukinie
- 2 ząbki czosnku
- kilka pomidorków koktajlowych
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 kubka ricotty (lub sera koziego)
- 1/2 kubka startej mozarelli
- 1/2 kubka parmezanu
- kilka listków bazylii
- sól, pieprz

W dużej misce mieszamy mąkę z solą, dodajemy pokrojone masło (naprawdę zimne). W mniejszej misce łączymy śmietanę, sok z cytryny i lodowatą wodę. Dodajemy do mąki i wyrabiamy palcami ciasto, rozcierając masło. Trzeba postępować szybko, żeby go nie zmęczyć. Powinna powstać kula sprężystego ciasta, może się trochę kleić. Ciasto owijamy folią spożywczą i odkładamy na godzinę do lodówki.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cukinię kroimy w cienkie plastry, układamy na papierowym ręczniku, lekko solimy i odstawiamy na pół godziny, żeby puściła nadmiar wody, który później trzeba usunąć ręcznikiem. Czosnek przeciskamy przez praskę, mieszamy z łyżką oliwy i odstawiamy. Sery ścieramy na tarce, mieszamy z ricottą, dodajemy łyżeczkę oliwy z czosnkiem, szczyptę soli i trochę pieprzu.
To może teraz jakąś kawę wypijemy? Wino otworzymy? Bo przecież ciasto jeszcze leżakuje w lodówce...
Rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C. Wyjmujemy zimną kulę ciasta i rozwałkowujemy, na oprószonym mąką blacie, cienki, okrągły placek. Delikatnie przenosimy placek na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Środek placka obkładamy osuszonymi plastrami cukinii, zaczynając od zewnątrz, zostawiając ok 6 cm wolnego brzegu. Potem rysujemy cienką "obręcz" z masy serowej na cieście wokół kręgu z cukini i zawijamy krawędź ciasta do środka. W ten sposób otrzymamy serowy brzeg, ale można też po prostu rozsmarować masę z serów na całej powierzchni placka (pod cukinią).
Cukinię skrapiamy resztą oliwy z czosnkiem, na niej układamy połówki pomidorków koktajlowych, posypujemy posiekaną bazylią i świeżo zmielonym pieprzem. Przed wstawieniem do piekarnika zawiniętą krawędź ciasta smarujemy jajkiem. Pieczemy około 40 minut, aż ładnie się zarumieni. Uwaga: pachnie w całym domu! Galette podajemy gorące, pokrojone w trójkąty. Nie wiem jak smakuje na zimno, bo nigdy nic nie zostaje. 
Najlepszy jest ten chrupiący brzeg, w którym kryje się miękki ser.



























24 września 2013

Dynioburgery

W kuchniach domowych i jadłodaj-
niach mamy teraz istny dynioszał
i burgeroszał. Idziemy z nurtem sezonowym i j
emy na całego, dwa
w jednym: dynioburgery. Domowy, sycący, pachnący, weekendowy posiłek. Doceniony także przez mięsożerców.


Dynioburgery 
- ok 3 szklanek starkowanej dyni
- ok 1,5 szklanki ugotowanej kaszy      jaglanej
- czerwona cebula
- 2 ząbki czosnku
- pół szklanki oleju roślin
- świeży imbir, kawałek wielkości      kciuka
- kmin, sól, pieprz, ostre papryczki
- 2 łyżki prażonego sezamu
- 2 łyżki prażonych pestek słonecznika

Sos (wymieszać poniższe)
- mały jogurt naturalny
- 2 łyżki musztardy
- szczypiorek, pieprz, sól

Dodatki:
- kilka małych bułek
- pomidory
- czerowna cebula
- kto co jeszcze lubi

Oczyszczoną dynię bez skóry zetrzeć na wiórki, na drobnej tarce jak do parmezanu. Z tarciem ręcznym jest trochę zabawy, ale warto. Najgorsze już za nami. Cebulę drobno pokroić, czosnek wycisnąć i lekko podsmażyć aż zmiękną. W dużej misce wymieszać dynię, cebulę z czosnkiem, ugotowaną kaszę jaglaną, olej, ziarna słonecznika i sezamu, przyprawić i odstawić na 20 minut. Jeśli dynia puści wodę, odcisnąć nadmiar cieczy. Rozgrzać piekarnik do temp. 200 stopni. Z masy dyniowej formować w dłoni burgery (nieduże, średnica ok 7 cm) i układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji wyjdzie około 16 małych burgerów. Piec około 25 minut, przewrócić delikatnie na drugą stronę każdego burgera i piec kolejne 10-15 minut. Będą
z wierzchu chrupiące, a w środku miękkie i soczyste.

Bułki przekroić na pół, lekko podgrzać w piekarniku lub tosterze. Chrupiące, ciepłe bułki przekładać dynioburgerem, plastrem pomidora, czerwonej cebuli, polać sosem. I wgryzać się, jeść palcami, oblizywać
i smakować. Dokładka wskazana, a potem na spacer w poszukiwaniu kasztanów. Smacznego!









22 września 2013

Tajska zupa z dyni

Marznę. Trzęsę się wracając w nocy do domu. Temperatura jeszcze na plusie, a ja już szczękam zębami. Uparcie sprawdzam długoterminowe prognozy pogody z nadzieją, że może jakimś cudem klimat w Polsce się zmieni i jednak lato wróci... Trzeba znaleźć jakieś plusy w tej jesieni. 

Dynią wysypane stragany poprawiają humor. Ogromne pomarańczowe kule, mniejsze ciemnozielone, fikuśne odmiany cieszą oko i pobudzają wyobraźnię. W głowie leci pomysł za pomysłem jak wykorzystać te jesienne cuda. Zupa, placki, burgery, a może sernik z dynią? Ale nie wszystko na raz, po kolei.

Tajska zupa z dyni rozgrzeje od środka, przypomni aromatem tajskie plaże z ciepłym, białym piaskiem. Kilka składników (na szczęście dostępnych w polskich sklepach), trzydzieści minut i powstaje aksamitny krem dyniowy. Zaskakuje smakiem i przekonuje tych, co fanami dyni nie są.






Tajska zupa z dyni (3 porcje)
- około kilograma dyni bez skóry i miąższu
- 1 mała cebula
- 1 spory ząbek czosnku
- 1 łyżka oleju kokosowego lub oliwy z oliwek
- 2 cm świeżego imbiru
- 1 łodyga trawy cytrynowej
- kilka kropli tabasco lub papryczka chilli bez pestek
- 2 łyżki sosu rybnego
- 200 ml mleka kokosowego
- kilka listków bazylii

Obraną i oczyszczoną dynię pokroić w grubą kostkę. Rozgrzać patelnię, dodać tłuszcz i dusić dynię na małym ogniu pod przykryciem, co jakiś czas mieszając. Można też podpiec dynię skropioną oliwą w piekarniku. Gdy już będzie lekko miękka, przełożyć dynię do dużego garnka. Zeszklić drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Dodać do garnka z dynią i dolać tyle gorącej wody, żeby zanurzyć dynię do 3/4 jej wysokości. Nie za dużo wody od razu, bo ciężko będzie zagęścić za rzadką zupę. Postawić dynię na małym ogniu. Zetrzeć na drobnej tarce imbir, nakłuć wzdłuż trawę cytrynową i dorzuć do gara. Gotować pod przykryciem około 10 minut. Dodać sos rybny (jest słony), tabasco i świeżo zmielony pieprz. Na końcu dolać mleko kokosowe, wymieszać i odstawić garnek na chwilę. Potem wyjąć trawę cytrynową i całą resztę zmiksować na gładki krem. Konsystencja jogurtu jest najlepsza, więc jeśli zupa jest zbyt gęsta dolać trochę wody. Ewentualnie doprawić solą. 
Posypać listkami bazylii lub drobnymi grzankami. Podawać na ciepło. Zimna też jest całkiem niezła, sprawdziłam wylizując miskę po zdjęciach.

Jeśli nie mamy akurat w lodówce sosu rybnego i trawy cytrynowej, dobra jest też wersja tej dyniowej zupy doprawiona curry.




Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...