29 grudnia 2013

Ciasteczka Róży



Malutkie, na gryza. Na jednym, dwóch nie da się skończyć jeść. Idzie cała seria wprost do ust. Niepozorne, kuszące, znikające. 
Siostra przyniosła przepis od Róży i powiedziała, że to na spożytkowanie tych kilku żółtek, które zostały z poprzedniego dnia. No dobra. Pomieszałam składniki, zagniotłam ciasto, upiekłam pierwszą blachę i wpadłam. Niby zwykłe ciasteczka okazały się wciągające. Z cytrynowym lukrem - niebo w gębie.
W świąteczne dni drzwi domu nie zamykały się. Kolejne tury gości wpadały spędzić z nami chwilę po dłuższym niewidzeniu. W pieczeniu kolejnej porcji ciasteczek pomagała mi dopiero co poznana 6-letnia Nastka. Sprawnie wycinała kształty, lukrowała upieczone ciastka, posypywała kolorowymi cukierkami i częstowała wszystkich w domu. Było nas sporo, dzieciaki biegały, śpiewały, wyjadały ukradkiem posypkę i cukier puder.

Odświętne półkruche ciasteczka, wcale nie dietetyczne. Pyszne. Warte tego, by przepis poszedł w świat!

Ciasteczka Róży

  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 1 kostka masła (200g)
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 żółtka
  • 3 łyżeczki cukru
  • 3 łyżeczki kwaśnej śmietany
Mąkę wymieszać z proszkiem i solą. Masło zetrzeć na tarce (grube oczka) wprost do mąki.
Wymieszać żółtka, cukier i śmietanę. Połączyć wszystkie składniki i zagnieść ciasto w kulę. Schłodzić w lodówce około 30 minut. Rozwałkować cienutki placek i wycinać nożem malutkie ciasteczka. Piec 15 minut w temperaturze 180 stopni aż lekko urosną i zbrązowieją.
Lukrować dowolnie. Rewelacyjne z lukrem cytrynowym (3/4 kubka cukru pudru wymieszane z 3 łyżkami soku z cytryny) i kolorową posypką.



























23 grudnia 2013

Makowiec z jabłkami (bez mąki)

Siała baba mak... i wiedziała jak upiec szybkie i łatwe ciasto makowe. Robię je od lat, dwa razy do roku, na święta. Wilgotne od jabłek, trochę słodkie, trochę kwaskowate. Lubię jak mak chrupie w zębach. Dobre na świeżo, a jak postoi kilka dni, to nic się z nim nie dzieje.

To ciasto jest wyjątkowe z powodu 3 składników: kwaśnych jabłek (z innymi, deserowymi nie będzie to samo), całych ziaren maku (musi chrupać) i cytrynowego lukru (słodki-kwaśny). Idealne połączenie.

Składniki (kwadratowa blacha o boku 22 cm):
- 300 g suchego maku (nie mielonego)
- 5 kwaśnych jabłek (1 kg), najlepiej renet
- 2 łyżki soku z cytryny
- 4 duże jajka
- 1 szklanka cukru
- 150 g miękkiego masła
- 6 łyżek kaszy manny
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Lukier cytrynowy:
- 3 łyżki soku z cytryny
- 2/3 szklanki cukru pudru






Jabłka obrać, zetrzeć na grubej tarce (buraczanej), skropić sokiem z cytryny i odstawić.

Białka ubić na sztywną pianę, odstawić. W dużej misce utrzeć mak, cukier, żółtka, masło, proszek do pieczenia. Dosypać kaszę manną, starte jabłka i wymieszać. Na samym końcu wmieszać piankę z białek. Przełożyć do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do rozgrzanego piekarnika (175 stopni) i piec około 30-40 minut. Gdy z wierzchu będzie już zarumienione i po bokach będzie lekko odstawać jest gotowe. Wyjąć z piekarnika, wystudzić i pokryć lukrem (cukier puder wymieszany z sokiem z cytryny). Przechowywać przykryte płócienną ściereczką. Podawać pokrojone w kwadraty.
Palce lizać!






16 grudnia 2013

Chrupiące pierniczki

Święta już zaraz, ostatni moment na pieczenie pierników. Kojarzą się mocno z dzieciństwem, kiedy to wodze fantazji puszczały i cały stół lepił się od lukru i kolorowych posypek.

Taki oto przepis mam wypróbowany. Szybki, łatwy, a produkt pachnący. Cieniutkie, nieduże pierniczki są najlepsze. Zaraz po upieczeniu nie są twarde, a chrupiące. Na pewno je zjemy jeszcze przed świętami.

Szybkie pierniczki
(mała porcja, na 3 blachy)
- 1 kubek (300 ml) mąki pszennej
- 3 łyżki z czubkiem mąki pełnoziarnistej
- 6 płaskich łyżek cukru pudru
- 2 łyżeczki przyprawy do piernika
- 2 łyżeczki ciemnego kakao
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 duże jajo
- 2 spore łyżki masła (50 g)
- 3 łyżki miodu (użyłam płynnego, lipowego)

Masło rozpuścić i odstawić do wystudzenia. Mąki i cukier przesiać przez sitko. Dodać sodę, kakao i przyprawy, wymieszać. Lekko ciepłe, roztopione masło połączyć z miodem i wlać do suchych. Dodać jajko. 

Całość zagniatać aż powstanie zwarta kula. Ciasto nie będzie się kleić i sprawiać problemów przy dalszej obróbce. Podzielić je na trzy części. N
a blacie oprószonym minimalną ilością mąki rozwałkować kawałek ciasta na cienki placek (2-3 mm). Wycinać dowolne kształty, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na 7 minut. 

Wystudzone pierniki zamknąć w szczelnej puszce. Jeśli ktoś lubi miękkie pierniki, to może włożyć do środka kawałek świeżego jabłka. Mi na tym nie zależy, więc tego nie robię, bo najbardziej lubię chrupiące, cieniutkie, pachnące.

Ozdabianie - temat rzeka! Jak kto lubi: lukrowane (cukier puder z odrobiną mleka lub soku z cytryny), czekoladowe (zygzaki z rozpuszczonej czekolady).

Miłej zabawy z pierniczeniem!


11 grudnia 2013

Zupa krem z pora z serem pleśniowym

Ukręcić szybką zupę i po chwili zjeść gorącą miskę dobrych warzyw. Rozgrzać się w zimne, wietrzne dni. To mi teraz chodzi po głowie.

Z miksowanych zup były już zielona zupa, jesienna z dodatkiem imbiru, tajska z dyni i tunezyjska z ciecierzycyCzas podzielić się kremem z pora. Nie byle jaka to zupa, bo wzbogacona niebieskim serem pleśniowym. Banalnie prosta w obsłudze. 
W kremie można przemycić mniej lubiane, a wartościowe warzywa.









Krem z pora
(2 porcje):
- 1 średni por
- 1/2 brokuła (opcjonalnie, można użyć większego pora)
- mały korzeń pietruszki
- mały kawałek selera (bulwa)
- łyżka masła
- listek laurowy, 2 kulki ziela angielskiego, 3 ziarna pieprzu
- sól, papryka słodka i pieprz kajeński do smaku
- ok 100 g kawałek sera z niebieską pleśnią (lepszy ostrzejszy gatunek niż słodszy)
- 2 łyżki posiekanej natki pietruszki

Pora dokładnie umyć, pokroić w plastry. Sparzyć wrzątkiem, a potem obsmażyć na łyżce masła, przyprawić solą, papryką, solą i pieprzem kajeńskim. Korzeń pietruszki i seler pokroić, wrzucić do garnka i zalać zimną wodą (tyle, żeby przykryć warzywa + ok 1 cm). Zagotować, dorzucić listek laurowy, ziarna pieprzu i ziela oraz różyczki brokuła i posmażonego pora. Gotować kilkanaście minut na małym ogniu pod przykryciem. Gdy warzywa już zmiękną (nie rozgotować), zdjąć z ognia, wyłowić listek laurowy i ziele angielskie. Dodać pokruszony ser i natkę, wymieszać i trochę przestudzić, a następnie zmiksować blenderem na gładką masę.
Podawać na ciepło. Pasuje z grzanką albo z kleksem kwaśnej śmietany.
Można zamrozić i odgrzać gdy głód przyciśnie.
Smacznego!

























1 grudnia 2013

Kedgeree (proste danie z ryżu i wędzonej ryby)

Moja wersja kedgeree jest skromna, bo dodaję tylko wędzoną makrelę. W oryginale przyrządza się je z wędzonym łupaczem, świeżym łososiem i jajkami gotowanymi na twardo. Niektórzy dodają też masło, śmietanę, groszek lub szczypiorek. Taką potrawkę z ryżu i ryb jadano na śniadanie
w czasach kolonialnych, dzisiaj kedgeree jest wciąż popularne (w różnych wersjach i późniejszych porach dnia) na wyspach brytyjskich. Nie mam porównania, bo nigdy nie jadłam tego dania zrobionego innymi rękami niż własne, ale podoba mi się to połączenie smaków. Przygotowanie zajmuje mniej niż pół godziny, co doceniam szczególnie, gdy żołądek krzyczy: jeść, teraz!


Składniki (2 porcje):
- 1/2 szklanki ryżu długoziarnistego
- 1 szklanka gorącej wody
- 1/2 cebuli
- 1 ząbek czosnku
- 3 cm świeżego imbiru
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 łyżeczka curry
- pieprz według uznania
- 1 mała wędzona makrela
- garść natki pietruszki

Ryż porządnie wypłukać w zimnej wodzie (kilka razy). W rondlu (z grubym dnem) rozgrzać oliwę. Dorzucić drobno posiekaną cebulę i czosnek oraz sól, curry i drobno starty imbir. Wymieszać i smażyć chwilę.
Dodać ryż, znowu wymieszać i po 2 minutach zalać go gorącą wodą. Zmniejszyć ogień do minimum, przykryć rondel i gotować około 15 minut aż wchłonie wodę, ale pozostanie wilgotny. Gdy ryż się gotuje, obrać i oczyścić
z ości makrelę, podzielić ją na mniejsze cząstki, a pietruszkę drobno posiekać. 

Do ugotowanego ryżu, który bosko pachnie i ma żółty kolor, dorzucić 2/3 makreli i natkę, doprawić pieprzem. Delikatnie wmieszać ostatnie składniki do ryżu. Odczekać chwilę (nie gotować), aż ryba się zagrzeje. Rozłożyć na porcje, na wierzchu ułożyć pozostałe kawałki makreli.

Aromatyczne, banalnie proste i pożywne danie. Połączenie smaków - dla mnie bomba.
Można zapakować w pudełko i zjeść w pracy dnia następnego (jeśli coś zostanie).

Kiedyś skończył mi się ryż i próbowałam go zastąpić kaszą gryczaną, ale to nie było to samo. Gryka jest zbyt dominująca i gryzła się z resztą. Lepiej, jeśli już szukamy zamiennika ryżu, użyć grubej kaszy bulgur, która jest delikatniejsza w smaku i po ugotowaniu zachowuje sypkość.




18 listopada 2013

Duży Jaś

Ponoć na świecie uprawia się około 400 gatunków fasoli. Szkoda, że spróbowałam na razie tylko kilkunastu. Lubię Jaśka. Świeży Jasiek jest już na straganach. Duży, błyszczący, jędrny. Swojski taki.

Warto jeść fasolę, bo jest dobrym źródłem białka i rozpuszczalnego błonnika, który obniża poziom złego cholesterolu. Przede wszystkim jednak jest smaczny i daje uczucie sytości na długo.

Gotowanie fasoli. Świeżej fasoli nie trzeba wcześniej moczyć. Dobrze jest ją zalać fasolę przegotowaną wodą (w temperaturze pokojowej), w proporcjach 2-3 szklanki wody na 1 szklankę fasoli i gotować na małym ogniu pod lekko uchyloną pokrywką przez około godzinę. Do gotowania można dodać ćwierć łyżeczki kminu, kopru włoskiego lub majeranku, aby uniknąć kłopotliwych skutków ubocznych po zjedzeniu fasoli. Są róże teorie na temat momentu solenia, a ja dodaję zwykle sól pod koniec gotowania.

Niech fasola nie tylko kojarzy się z fasolówką. Z tego warzywa można wykreować wiele dań. Poniżej mój ulubiony sposób na Jaśka na ciepło.



Duży Jaś (2 porcje)
  • szklanka ugotowanej fasoli jaś
  • 1 pomidor (tu świeży, ale można zastąpić suszonym)
  • 2 ząbki czosnku
  • garść natki pietruszki
  • 2 + 1 łyżka oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 1/2 łyżeczki czarnuszki
Na patelni rozgrzać 2 łyżki oliwy i wrzucić na sekundę zmiażdżony czosnek. Dodać fasolę, pieprz. Smażyć na małym ogniu kilka minut, mieszając od czasu do czasu aż skórka fasoli zrobi się złota i lekko chrupiąca. Na koniec dorzucić pomidora, czarnuszkę, posiekaną natkę i trochę soli. Wymieszać i zdjąć z ognia. Pomidory powinny się tylko lekko zagrzać.
Serwować na ciepło, polane łyżką oliwy. W tym zestawie dobrze smakuje zagryzany grzanką z dobrego pieczywa. Smacznego!




8 listopada 2013

Risotto bez ryżu, czyli bulgur z dynią

Neologizmy: kaszotto, bulgurotto, pęczakotto można coraz częściej spotkać w sieci i w knajpianych kartach. To cieszy, że kasze goszczą w codziennym menu. Wybór kasz spory, więc szybko się nie nudzą. Kasza jest dobrą podstawą, a jak się puści wodze fantazji, to pomysły na jej wykorzystanie same się mnożą. Grubsze gatunki kasz świetnie zastępują ryż w risotto.

Pokochałam bulgur. Wciąga. Aktualnie to dla mnie, pod względem smakowym, kasza numer jeden. Dostępny dla każdego - ma go w ofercie sporo sklepów internetowych. Niedawno publikowałam tu przepis na bulgur z burakami i fasolą adzuki (tutaj). 

Dynia niestety już się kończy... Łapię ostatnie sztuki i sezon żegnam dyniowym kaszotto.




B
ulgur z dynią, 2 porcje
- łyżka masła + łyżka oliwy
- 2 szczypty suszonej lub kilka listków świeżej szałwii*
- 1 mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1/2 kubka białego wytrawnego wina
- kilka kropli ostrego sosu typu tabasco
- 2 szczypty czarnuszki*
- 1/2 kubka grubego bulguru
- 1 kubek gorącej wody lub domowego bulionu warzywnego
- 1 kubek pieczonej lub surowej dyni**, pokrojonej w kostkę
- 1/2 kubka startego twardego sera (np. dziugas, bursztyn)

Gwiazdki wyjaśniam od razu:
*Przyprawić można inaczej, bo nie zawsze jest w domu szałwia lub czarnuszka. Na przykład tymiankiem.
**Dynia. Użyłam wcześniej upieczonej. Gatunek Hokkaido można piec i jeść ze skórką.
Jeśli używamy surowej dyni, trzeba ją dodać na wcześniejszym etapie gotowania (zaraz przed bulionem), żeby zmiękła.

W garnku z grubym dnem rozgrzać masło z oliwą. Dorzucić drobno posiekaną cebulę, czosnek, szałwię i chwilę smażyć, często mieszając. Dolać wino, no pół kubka wystarczy. Z resztą zawartości butelki nie muszę pisać co zrobić ;) Odparować wino, to w garnku. Bulgur porządnie wypłukać. Dodać do garnka wraz z pozostałymi przyprawami, wymieszać i chwilę gotować "na sucho". 
Idąc dalej, zalać kaszę kubkiem gorącej wody lub bulionu. Zmniejszyć ogień do minimum, przykryć garnek pokrywką i dusić aż wchłonie większość płynu. 10 minut powinno wystarczyć, aby nie rozgotować kaszy. Jeśli bulgur jest już dobry, ale całość jest jeszcze wodnista, to zdjąć pokrywkę i odparować nadmiar płynu (nie przesuszyć, danie lepsze jest wilgotne).
Na koniec dodać upieczoną dynię, wymieszać i poczekać chwilę, żeby dynia się zagrzała. Dosypać starty ser, wymieszać ostatni już raz i podawać gorące.

Dynia daje słodycz, ser kremowy smak, szławia go podkręca, a bulgur przyjemnie się gryzie. Całość nieziemska. Znowu zjadłam prawie połowę od razu, na stojąco, prosto z gara.
Smacznego!




2 listopada 2013

Chrupiące śniadanie: granola

Uwielbiam jedzenie chrupiące, tostowane, przypieczone czy nawet lekko zwęglone. Zwyczajne pestki słonecznika, dyni, płatki migdałów uprażone na suchej patelni, podkręcają smak śniadań, kasz i makaronów. Chrupkie i pachnące!

Rano zwykle nie mogę się odkleić od poduszki, mimo że przeleciało z 10 drzemek w telefonie. Z trudem wstaję i biegnę, z zamkniętymi oczami, do kuchni. Nastawiam kafetierkę i zaraz potem ląduję pod prysznicem. Rano każda minuta jest cenna, więc dobrze mieć gotowe śniadanie. Gdy na kaszę jaglaną nie mam czasu, lubię sięgnąć po granolę. Oczywiście tę przygotowaną wcześniej w domu, nie ze sklepu z toną cukru i innych ulepszaczy.

Trzymam taką domową granolę w szufladzie w pracy, na czarną godzinę. Kiedy przychodzi głód zalewam ją mlekiem i chrupię przy biurku.






Granola na kilka dobrych śniadań
  • 2 kubki płatków owsianych górskich
  • garść siemienia lnianego (ziarna)
  • garść sezamu
  • garść słonecznika
  • garść płatków migdałów
  • garść otrębów owsianych
  • 1 duże jabłko, starte na grubej tarce (ze skórką)
  • 2 duże łyżki płynnego miodu
  • rodzynki lub żurawina
Rozgrzać piekarnik do 180 st. Na dużą blachę wsypać wszystkie składniki oprócz rodzynek/żurawiny. Dobrze wymieszać. Wstawić do piekarnika i piec około 40 minut, mieszając od czasu do czasu, szczególnie pod koniec. Mieszanka powinna ładnie wyschąć i się równomiernie zarumienić.
Pięknie pachnie! Wyjadam ją na gorąco, prosto z blachy.

Jak ostygnie, dodaję suszone owoce i dzielę na dwie porcje. Jedna dla siostry, druga dla mnie.

Dobrze smakuje z dodatkiem świeżych owoców, zalana mlekiem, jogurtem naturalnym lub kefirem. Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.







27 października 2013

Tofu stir fry



























Jedzenie poza domem zdecydowanie mi nie służy. Czasem mam ochotę spróbować czegoś nowego w knajpie,
ale zwykle nie spotykam się z żadną rewelacją. Jedzenie jest albo mało wyraziste, albo dziwnie doprawione,
albo połączenie składników nie takie. Bywa, że nie mam wyjścia i jestem skazana na jedzenie "na mieście". 

Trzy miasta w trzy dni. Łapanie w biegu kawy na wynos, kiepskiej jakości kanapek, podejrzanych sałatek...
Gul w żołądku. Na kolację wybieram włoską knajpę, a w niej danie, wydawałoby się bezpieczne, spaghettli aglio olio e peperoncino, które trudno spieprzyć, a jednak. Wybór dla wegetarian jest wciąż mały, choć powoli się to zmienia. Weganom nie zazdroszczę żywienia się w podróży.

Biegając między dworcami, lotniskami i hotelami marzę o domowej kaszy jaglanej. O prostym posiłku, po którym dobrze się czuję.

Danie z ulicy przygotowuję sobie w domu. Stir fry - metoda popularna w kuchni azjatyckiej, polegająca na szybkim smażeniu na niewielkiej ilości tłuszczu z ciągłym, energicznym mieszaniem. Przygotowane wcześniej składniki po kilku minutach mieszania w woku lub głębokiej patelni są przyjemnie chrupiące i zachowują kolor. 

Tofu stir fry (2 porcje)
- 200 g naturalnego tofu
- 1/2 cebuli
- 1/2 czerwonej papryki
- mały brokuł
- garść fasolki szparagowej (lekko podgotowanej)

Marynata do tofu:
- 3 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki sosu rybnego
- 2 łyżki oleju roślinnego (do wysokich temperatur: kokosowy lub rzepakowy)
- zmiażdżony ząbek czosnku
- 3 cm imbiru, drobno posiekanego
- kilka kropli ostrego sosu chilli
- łyżka sezamu (użyłam czarnego)

Wymieszać wszystkie składniki marynaty. Tofu pokroić w kostkę (ok 1,5 cm), przełożyć do plastikowego pojemnika, zalać marynatą, zamknąć pudełko i wstrząsnąć. Odstawić do lodówki na około godzinę. W tym czasie kilka razy wstrząsnąć, żeby marynata dobrze pokryła tofu.
Rozgrzać głęboką patelnię lub woka. Wyjąć z marynaty kawałki tofu i wrzucić na patelnię. Marynatę zostawić w pudełku na później. Obsmażyć krótko z dwóch stron na złoty kolor i odłożyć na bok. Na patelnię wylać marynatę, dodać posiekaną w piórka cebulę i pokrojoną w cienkie paski paprykę. Smażyć chwilę na dużym ogniu, energicznie mieszając. Dorzucić różyczki brokuła i lekko podgotowaną fasolkę szparagową. Mieszać aż warzywa lekko zmiękną, ale wciąż będą chrupkie. Na koniec dodać kawałki tofu. 

Takie tofu z warzywami stir fry można jeść bez dodatków, ale dobrze też pasuje z ryżem lub cienkim makaronem ryżowym, posypane dymką i kawałkami uprażonych orzechów ziemnych. Smaczne, szybkie i zawsze się udaje!




































15 października 2013

Hummus z dynią i burakiem

W różowym szlafroku popijam poranną kawę. Podgryzam grzanki z razowego chleba przykryte różową pastą. Bo dlaczego nie zrobić czegoś inaczej? Różowy hummus ma posmak czosnku i sezamu, jest lekko słodki za sprawą pieczonej dyni i buraka. Smaczna pasta do kanapek, do podjadania wieczorem z lodówki.

Różowy hummus:
- 1,5 szklanki ugotowanej ciecierzycy
- 1 do 1,5 szklanki pieczonej dyni
- 1 upieczony burak
- 2 łyżki soku z cytryny
- kilka chlustów oliwy z oliwek
- 3 ząbki czosnku
- 2 czubate łyżeczki pasty sezamowej
- sól, wędzona słodka papryka
- chilli dla lubiących na ostro




Stopniowo wrzucać do blendera kolejne składniki z listy. Najlepiej łączyć te mokre z suchą ciecierzycą, łatwiej się miksuje. Podlewać oliwą, na końcu przyprawić. Otrzymamy gładką, kremową masę. Dynia ma w sobie sporo wody, więc pasta będzie wilgotna. Piękny różowy kolor hummusu polubią nie tylko dziewczyny. 

Przepis na hummus tradycyjny tutaj.

Gotowanie ciecierzycy: suche ziarna zalać wodą i moczyć kilkanaście godzin. Następnie zalać świeżą wodą i gotować godzinę. Ugotowana w domu smakuje o wiele lepiej niż produkt z puszki.

Pieczone warzywa: warto upiec raz w tygodniu trochę różnych warzyw, żeby je potem wykorzystać w różnych konfiguracjach. Na blachę zwykle wrzucam buraki, papryki, dynię, oberżynę, cukinię, cebulę. Potem mam pod ręką gotowe warzywa do sosów, dipów, past, dodaję je też do kasz i makaronów. Pieką się same w tak zwanym międzyczasie.



12 października 2013

Kasza bulgur z fasolą i burakami
























W jedzeniu cenię niezmiernie jego walory smakowe. Zwracam uwagę na to co jem, więc komponuję ze zdrowych składników proste dania, które przyjemnie się je. Zdrowe jedzenie nie jest nudne! Ba, jest kolorowe i cieszy oko.

Na początek parę słów o korzyściach płynących ze spożywania czterech produktów, a na koniec sposób ich podania. 

Bulgur - kasza znana od tysiącleci, w Polsce mało popularna, dostępna już w wielu sklepach ze zdrową żywnością. Ma niski indeks glikemiczny (polecana diabetykom), mniej kalorii i dużo więcej błonnika (reguluje trawienie) niż ryż. Jest dobrym źródłem białka (zalecana dla wegetarian), magnezu, kwasu foliowego, żelaza,witamin z grupy B (ważne dla kobiet w ciąży i karmiących). Obniża poziom cukru i cholesterolu we krwi. Bulgur jest doskonały do sałatek, zup, farszy, a także z jogurtem i owocami na śniadanie. Szybko się go gotuje i jest po prostu smaczny.

Fasola adzuki (azuki) - zwana też czerwoną soją, bogata w żelazo i wapń, duże ilości białka i niemal wszystkie aminokwasy. Uprawiana w Azji, szczególnie popularna w kuchni japońskiej. Japończycy robią z tej fasoli różne cuda, m.in. nadzienia do ciastek i mamegashi (chrupiące ziarna strączkowych).

Burak - zawiera duże ilości kwasu foliowego, potasu i witamin. Ułatwia odkwaszanie organizmu, wzmacnia odporność, redukuje ciśnienie krwi. Najzdrowszy na surowo (np. carpaccio z marynowanego buraka, sok z buraka i marchwi) lub pieczony. Gotowane buraki tracą połowę swych cennych właściwości i naturalną słodycz.

Natka pietruszki - nie tylko dodaje walorów smakowych potrawom, ale wzmania organizm. To moc witaminy A i C (pietruszka ma jej więcej niż cytryna), jest bogata w żelazo, magnez, fosfor, potas, wapń i inne cenne pierwiastki. Pomaga odtruć organizm, wspomaga pracę nerek, pozytywnie działa na układ trawienny i krwionośny. 

Dosyć tej teorii. Teraz wystarczy te cudne składniki połączyć i zjeść ze smakiem.
Kasza bulgur z fasolą i burakami (2 porcje)
- 2 średniej wielkości buraki
- 6 łyżek kaszy bulgur
- 100 g fasoli adzuki
- 4 łyżki posiekanej natki pietruszki
- uprażone pestki dyni
Sos:
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka syropu z agawy lub miodu
- sól, kmin, pieprz

Fasolę zalać zimną wodą i odstawić na kilkanaście godzin. Ugotować w tej samej wodzie (około godziny).

Buraki umyć, nie obierać, włożyć w rękaw do pieczenia lub ułożyć w naczyniu żaroodpornym i przykryć folią aluminiową. Piec w temp. 180 st. około 1 do 1,5 godziny (w zależności od wielkości bulw). Wystudzić i obrać. Upieczone buraki można przechowywać w lodówce kilka dni.

Kaszę przepłukać na sitku, zalać kubkiem gorącej wody. Gotować 6-8 minut, odstawić na 5 minut. Kasza wchłonie całą wodę, powinna być sypka i chrupiąca.

W misce połączyć ugotowaną kaszę, buraki pokrojone w kostkę, odsączoną fasolę i natkę pietruszki. Bezpośrednio przed podaniem skropić sosem i posypać pestkami dyni.
Pyszne, ładne i zdrowe. Smacznego!


























8 października 2013

Jaglana na wynos



























Gdy jestem głodna, robię się zła. Na szczęście wystarczy kilkanaście minut i kilka prostych składników, 
aby przygotować posiłek na następny dzień, dzięki czemu nie głoduję w pracy i unikam rozdrażnienia.

Jaglana ze szpinakiem (1 porcja)
  • 3 łyżki kaszy jaglanej ugotowanej na sypko
  • ½ małej cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • ¼ czerwonej papryki
  • ¼ żółtej papryki
  • 2 garście liści szpinaku
  • prażone pestki dyni i słonecznika
  • sos sojowy, pieprz, curry, kmin
  • olej kokosowy lub inny roślinny do smażenia

Na patelni rozgrzać olej, podsmażyć na złoto posiekaną drobno cebulę i czosnek. Zdjąć z patelni. Szybko obsmażyć papryki pokrojone w paski. Dodać cebulę i czosnek oraz przyprawy sypkie. Wymieszać i dusić jeszcze minutę. Dodać kaszę jaglaną i sparzone liście szpinaku. Doprawić do smaku sosem sojowym. Gotową kaszę z warzywami posypać prażonymi pestkami.

Dobre na wynos, można jeść na zimno lub ogrzać w biurowej mikrofalówce.






















Jaglana z pesto (1 porcja)
  • 3 łyżki kaszy jaglanej ugotowanej na sypko
  • ½ małej cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 czubate łyżeczki domowego pesto szpinakowego 
  • kilka posiekanych orzechów
  • kilka kropli sosu z ostrej papryki (np. tabasco)

Cebulę i czosnek drobno pokroić, zeszklić na oliwie. Dodać ugotowaną kaszę, pesto i sos z ostrej papryki lub odrobinę chilli. Wymieszać, zapakować w pudełko i nie zapomnieć rano włożyć do torby.
Ser zawarty w pesto powoduje, że niby postne danie ma konkretny, kremowy smak. 

Podstawowy przepis na pesto znajdziesz tutaj. Zachęcam do robienia pesto w domu, smakuje o niebo lepiej niż to sklepowe. Opcji jest wiele: z bazylii, rukoli, szpinaku, natki pietruszki, mięty, pomidorów...




4 października 2013

Galette z cukinią i serami

Rzadko bywam w domu. Nadrabiam zaległości towarzyskie i ciągle gdzieś latam. Ostatnio spędzam więcej czasu w kuchniach moich bliskich niż w swojej. Gotując i piekąc testuję obce kuchenne sprzęty. Co nie jest łatwe, bo jak wiadomo każdy piekarnik piecze trochę inaczej... Szwagier się śmieje: "Tak, tak, odwiedź nas w weekend, piekarnik musi pochodzić kilka godzin w tygodniu". Lubię takie godziny spędzone w kuchni, na gadaniu przy winie, wspólnym mieszaniu składników znalezionych w szafkach, podjadaniu surowego ciasta. Powoli, bez pośpiechu, kroić, lepić, wąchać, czarować i zjadać.

Jednym z dań, które fajnie jest zrobić w towarzystwie to galette. Danie czasochłonne, lecz wcale nie trudne. Wyczarujcie razem placek, prosty w obsłudze, ładnie się prezentujący, a do tego smaczny. W trakcie jego przygotowywania będzie dużo czasu na rozmowy. Galette to w kuchni francuskiej rodzaj okrągłego, chrupiącego placka z nadzieniem warzywnym, mięsnym, rybnym lub owocowym. Samo ciasto jest wyjątkowe, rozwarstwia się podczas pieczenia, trochę przypomina ciasto francuskie, ale jest o niebo łatwiejsze w przygotowaniu. 





Galette z cukinią i serami
źródło: smittenkitchen.com (różne wersje galette)

Ciasto (bardzo ważne, aby składniki były zimne):
- 1 i 1/4 kubka mąki (schłodzonej 30 min. w zamrażalniku)
- pół kostki zimnego masła
- 2 duże łyżki śmietany
- 2 łyżki soku z cytryny
- ok 4 łyżek lodowatej wody
- 1/4 łyżeczki soli
a przed samym pieczeniem także:
- 1 jajko rozbełtane z łyżką wody

Nadzienie:
- 2 cukinie
- 2 ząbki czosnku
- kilka pomidorków koktajlowych
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 kubka ricotty (lub sera koziego)
- 1/2 kubka startej mozarelli
- 1/2 kubka parmezanu
- kilka listków bazylii
- sól, pieprz

W dużej misce mieszamy mąkę z solą, dodajemy pokrojone masło (naprawdę zimne). W mniejszej misce łączymy śmietanę, sok z cytryny i lodowatą wodę. Dodajemy do mąki i wyrabiamy palcami ciasto, rozcierając masło. Trzeba postępować szybko, żeby go nie zmęczyć. Powinna powstać kula sprężystego ciasta, może się trochę kleić. Ciasto owijamy folią spożywczą i odkładamy na godzinę do lodówki.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cukinię kroimy w cienkie plastry, układamy na papierowym ręczniku, lekko solimy i odstawiamy na pół godziny, żeby puściła nadmiar wody, który później trzeba usunąć ręcznikiem. Czosnek przeciskamy przez praskę, mieszamy z łyżką oliwy i odstawiamy. Sery ścieramy na tarce, mieszamy z ricottą, dodajemy łyżeczkę oliwy z czosnkiem, szczyptę soli i trochę pieprzu.
To może teraz jakąś kawę wypijemy? Wino otworzymy? Bo przecież ciasto jeszcze leżakuje w lodówce...
Rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C. Wyjmujemy zimną kulę ciasta i rozwałkowujemy, na oprószonym mąką blacie, cienki, okrągły placek. Delikatnie przenosimy placek na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Środek placka obkładamy osuszonymi plastrami cukinii, zaczynając od zewnątrz, zostawiając ok 6 cm wolnego brzegu. Potem rysujemy cienką "obręcz" z masy serowej na cieście wokół kręgu z cukini i zawijamy krawędź ciasta do środka. W ten sposób otrzymamy serowy brzeg, ale można też po prostu rozsmarować masę z serów na całej powierzchni placka (pod cukinią).
Cukinię skrapiamy resztą oliwy z czosnkiem, na niej układamy połówki pomidorków koktajlowych, posypujemy posiekaną bazylią i świeżo zmielonym pieprzem. Przed wstawieniem do piekarnika zawiniętą krawędź ciasta smarujemy jajkiem. Pieczemy około 40 minut, aż ładnie się zarumieni. Uwaga: pachnie w całym domu! Galette podajemy gorące, pokrojone w trójkąty. Nie wiem jak smakuje na zimno, bo nigdy nic nie zostaje. 
Najlepszy jest ten chrupiący brzeg, w którym kryje się miękki ser.



























24 września 2013

Dynioburgery

W kuchniach domowych i jadłodaj-
niach mamy teraz istny dynioszał
i burgeroszał. Idziemy z nurtem sezonowym i j
emy na całego, dwa
w jednym: dynioburgery. Domowy, sycący, pachnący, weekendowy posiłek. Doceniony także przez mięsożerców.


Dynioburgery 
- ok 3 szklanek starkowanej dyni
- ok 1,5 szklanki ugotowanej kaszy      jaglanej
- czerwona cebula
- 2 ząbki czosnku
- pół szklanki oleju roślin
- świeży imbir, kawałek wielkości      kciuka
- kmin, sól, pieprz, ostre papryczki
- 2 łyżki prażonego sezamu
- 2 łyżki prażonych pestek słonecznika

Sos (wymieszać poniższe)
- mały jogurt naturalny
- 2 łyżki musztardy
- szczypiorek, pieprz, sól

Dodatki:
- kilka małych bułek
- pomidory
- czerowna cebula
- kto co jeszcze lubi

Oczyszczoną dynię bez skóry zetrzeć na wiórki, na drobnej tarce jak do parmezanu. Z tarciem ręcznym jest trochę zabawy, ale warto. Najgorsze już za nami. Cebulę drobno pokroić, czosnek wycisnąć i lekko podsmażyć aż zmiękną. W dużej misce wymieszać dynię, cebulę z czosnkiem, ugotowaną kaszę jaglaną, olej, ziarna słonecznika i sezamu, przyprawić i odstawić na 20 minut. Jeśli dynia puści wodę, odcisnąć nadmiar cieczy. Rozgrzać piekarnik do temp. 200 stopni. Z masy dyniowej formować w dłoni burgery (nieduże, średnica ok 7 cm) i układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji wyjdzie około 16 małych burgerów. Piec około 25 minut, przewrócić delikatnie na drugą stronę każdego burgera i piec kolejne 10-15 minut. Będą
z wierzchu chrupiące, a w środku miękkie i soczyste.

Bułki przekroić na pół, lekko podgrzać w piekarniku lub tosterze. Chrupiące, ciepłe bułki przekładać dynioburgerem, plastrem pomidora, czerwonej cebuli, polać sosem. I wgryzać się, jeść palcami, oblizywać
i smakować. Dokładka wskazana, a potem na spacer w poszukiwaniu kasztanów. Smacznego!









22 września 2013

Tajska zupa z dyni

Marznę. Trzęsę się wracając w nocy do domu. Temperatura jeszcze na plusie, a ja już szczękam zębami. Uparcie sprawdzam długoterminowe prognozy pogody z nadzieją, że może jakimś cudem klimat w Polsce się zmieni i jednak lato wróci... Trzeba znaleźć jakieś plusy w tej jesieni. 

Dynią wysypane stragany poprawiają humor. Ogromne pomarańczowe kule, mniejsze ciemnozielone, fikuśne odmiany cieszą oko i pobudzają wyobraźnię. W głowie leci pomysł za pomysłem jak wykorzystać te jesienne cuda. Zupa, placki, burgery, a może sernik z dynią? Ale nie wszystko na raz, po kolei.

Tajska zupa z dyni rozgrzeje od środka, przypomni aromatem tajskie plaże z ciepłym, białym piaskiem. Kilka składników (na szczęście dostępnych w polskich sklepach), trzydzieści minut i powstaje aksamitny krem dyniowy. Zaskakuje smakiem i przekonuje tych, co fanami dyni nie są.






Tajska zupa z dyni (3 porcje)
- około kilograma dyni bez skóry i miąższu
- 1 mała cebula
- 1 spory ząbek czosnku
- 1 łyżka oleju kokosowego lub oliwy z oliwek
- 2 cm świeżego imbiru
- 1 łodyga trawy cytrynowej
- kilka kropli tabasco lub papryczka chilli bez pestek
- 2 łyżki sosu rybnego
- 200 ml mleka kokosowego
- kilka listków bazylii

Obraną i oczyszczoną dynię pokroić w grubą kostkę. Rozgrzać patelnię, dodać tłuszcz i dusić dynię na małym ogniu pod przykryciem, co jakiś czas mieszając. Można też podpiec dynię skropioną oliwą w piekarniku. Gdy już będzie lekko miękka, przełożyć dynię do dużego garnka. Zeszklić drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Dodać do garnka z dynią i dolać tyle gorącej wody, żeby zanurzyć dynię do 3/4 jej wysokości. Nie za dużo wody od razu, bo ciężko będzie zagęścić za rzadką zupę. Postawić dynię na małym ogniu. Zetrzeć na drobnej tarce imbir, nakłuć wzdłuż trawę cytrynową i dorzuć do gara. Gotować pod przykryciem około 10 minut. Dodać sos rybny (jest słony), tabasco i świeżo zmielony pieprz. Na końcu dolać mleko kokosowe, wymieszać i odstawić garnek na chwilę. Potem wyjąć trawę cytrynową i całą resztę zmiksować na gładki krem. Konsystencja jogurtu jest najlepsza, więc jeśli zupa jest zbyt gęsta dolać trochę wody. Ewentualnie doprawić solą. 
Posypać listkami bazylii lub drobnymi grzankami. Podawać na ciepło. Zimna też jest całkiem niezła, sprawdziłam wylizując miskę po zdjęciach.

Jeśli nie mamy akurat w lodówce sosu rybnego i trawy cytrynowej, dobra jest też wersja tej dyniowej zupy doprawiona curry.




23 sierpnia 2013

Orientalna ciecierzyca z pistacjami

Dawno tego dania nie robiłam, zapomniałam o nim. Jak się okazuje o wielu zapomniałam. Spotykam znajomych, którzy wspominają moje poczynania kulinarne z czasów studenckich, a mi te dania dawno wyleciały z głowy. Tyle jest możliwości i chęci próbowania nowych smaków, ale czasem dobrze odkopać w pamięci stare, dobre zestawienia.

Takim "odkurzonym" wspomnieniem jest orientalna ciecierzyca z curry. Pomysł przywieziony z wakacji w Szwajcarii od znajomych wegetarian. Proste, szybkie (jak zwykle) danie, ciekawe zestawienie smaków. 

Zrobiłam je niedawno, ale nie zdążyłam zrobić zdjęć, bo zniknęło z patelni zanim się obejrzałam. Znaczy, że dobre :) Przygotowałam raz jeszcze, zanim głodni domownicy zdążyli wrócić z pracy.






Orientalna ciecierzyca

Składniki na 2 porcje:
- szklanka ugotowanej ciecierzycy
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy lub oleju kokosowego
- 2 łyżki wody
sok z połówki cytryny
- pęczek natki pietruszki
- kilkanaście pistacji bez łupin
- 1 łyżeczka z czubkiem curry
- 1 łyżeczka kminu rzymskiego (kuminu)
- chilli lub ostra papryka, sól, czarny pieprz

Na oliwie zarumienić drobno pokrojoną cebulę, dodać posiekany czosnek i podsmażać minutę na małym ogniu. Dodać przyprawy, zamieszać i podgrzewać chwilę. Dolać sok z cytryny i 2 łyżki wody. Wsypać ciecierzycę i pistacje, zamieszać i dusić aż ziarna będą ciepłe. Na koniec dodać posiekaną natkę pietruszki. Nie żałować zielonego, dużo ma być. Przemieszać. Smaki się przegryzą, i gotowe. Podawać na ciepło z ryżem

Pistacje nie są tu kluczowym składnikiem, można je pominąć. Kiedyś ich nie dodawałam, teraz dorzucam, bo mi bardzo pasują w tym zestawieniu. Polecam spróbować.










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...