9 lutego 2014

Spaghetti z krewetkami. Klasyczne.

Najlepsze krewetki jadłam na Florydzie. Świeżo złowione, krótko grillowane, spryskane sokiem z cytryny. Ogromne, obierane i jedzone palcami. Niebo w gębie! Minęło 11 lat, a ja nadal dobrze pamiętam ten smak. 

Krewetki dobrze smakują w towarzystwie czosnku. Najlepiej nie byle jakiego. Mam ten przywilej zjadać od kilku miesięcy czosnek wyhodowany przez Tatę. Widziałam jak rósł, suszył się na słońcu. Bardziej eko być nie może. Pewnego sierpniowego przedpołudnia, po leniwym śniadaniu na tarasie, rodzinnie zaplataliśmy w warkocze góry czosnku. Służy teraz w kilku kuchniach, dodając do potraw smaku i sierpniowego słońca. Śmieję się, że słoiki to ja rozwożę po Warszawie, a do Warszawy przywożę czosnek z kaszubskim rodowodem.

Klasyczne spaghetti z krewetkami: najprostsze, najbardziej ulubione, pachnące, wciągające, długo pozostające w pamięci mapy smaków, powracające i nęcące. Jeśli tylko składniki są pod ręką, gotowe w 15 minut. Wystarczająco efektowne by poczęstować nim gości, wystarczająco proste by zjeść w samotności. Złożone z kilku dobrych składników nie może się nie udać. Zatem kto się jeszcze nie odważył przyrządzić krewetek w domu, niech śmiało zakasa rękawy, otwiera wino i do dzieła!

Spaghetti z krewetkami (porcja dla 2 osób):
- 200 g dobrego makaronu
- 20 dużych krewetek (mrożonych, chyba że świeże są dostępne)
- 3 łyżki soku z cytryny
- łyżeczka masła
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 70 ml białego wytrawnego wina
- świeża ostra papryczka lub chili w płatkach
- 3 ząbki polskiego czosnku
- sól morska
- pęczek natki pietruszki

Makaron ugotować zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. Gdy makaron się gotuje przygotować krewetki. Danie świeżo zrobione, od razu podane, smakuje najlepiej.
Mrożone krewetki zalać gorącą wodą, odczekać 2 minuty i odsączyć. Obrać, jeśli mają pancerze. Skropić sokiem z cytryny, wymieszać i odstawić. Czosnek i papryczkę pokroić w cienkie plasterki. Rozgrzać patelnię, dolać oliwę, po chwili też masło. Na rozgrzany tłuszcz wrzucić czosnek i papryczki (nie spalić!), dodać krewetki z sokiem cytrynowym, wino i sól. Zmniejszyć ogień i gotować kilka minut mieszając od czasu do czasu. Nie dusić krewetek zbyt długo, bo stwardnieją. U mnie nie spędzają na patelni 8-10 minut. Wymieszać ze świeżo ugotowanym spaghetti i natką pietruszki. Podawać od razu. Posypać świeżo startym serem (grana padano, parmezan, dziugas etc.), jeśli macie na to ochotę (ja mam zawsze). Pasuje tu jak nic schłodzone, wytrawne, lekkie białe wino.

Smacznego!









1 lutego 2014

Zimowa zupa z pasternakiem

Przytargałam to bydle z targu. Gruby, mięsisty korzeń o silnym zapachu. Mówili mi, że jest słodki... Skusiłam się, chociaż podchodziłam do niego z pewną nieśmia-
łością. 
Włożyłam go do lodówki, leżakował tam jakiś czas.
Dziś się na niego zamierzyłam. Wróciłam do domu potargana ostrym wiatrem i zapragnęłam zupy. Wykopałam ten pokaźny korzeń w lodówki, znalazłam kilka innych składników i zmajstrowałam niezłą zupę!
Mój pierwszy raz z pasternakiem.
W smaku jest słodkawy, przypomina trochę seler, trochę pietruszkę. Na surowo, w postaci cienkich pasków wykrojonych obieraczką do warzyw, wpasuje się jako dodatek do sałat. Upieczony w piekarniku można jeść jak zdrowe frytki. Spróbuję też lekko podgotowanych słupków z pasternaku
z ostrym sosem. Pomysłów jak zwykle więcej niż czasu na ich testowanie!









W mojej zimowej zupie dominuje słodki smak pasternaku, pogłębiony szałwią, a papryczka peperoni podkręca charakter dania. Gładki biały krem pięknie pachnie i zapewnia przyjemne doznania smakowe.
Odkrycie to godne rekomendacji, zatem przepis poniżej. Kto ma ochotę spróbować, może przyrządzić tę niezwykłą zupę w pół godziny.

Zupa z pasternakiem (2 porcje)
- duży korzeń pasternaku (ok 30 cm długości)
- duży korzeń pietruszki (ok 15 cm długości)
- 3  średnie ziemniaki
- duża biała cebula
- kilka listków świeżej szałwii
- mała świeża papryczka peperoni (lub szczypta sproszkowanego chilli)
- łyżka masła
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- 1/2 łyżeczki soli
- świeżo mielony czarny pieprz
- 2 kubki wody

Warzywa umyć, obrać, pokroić w grubą kostkę. Do garnka wrzucić pasternak, ziemniaki, pietruszkę i zalać 2 kubkami gorącej wody. Przykryć, doprowadzić do wrzenia i zmniejszyć ogień do minimum. Na patelni roztopić masło (na małym ogniu, żeby nie spalić). Dodać listki szałwii i chwilę poddusić. Następnie dorzucić pokrojoną cebulę, posiekaną ostrą papryczkę, sól i pieprz. Dusić na małym ogniu około 5 minut. Pachnącą cebulę dodać do garnka z gotującymi się warzywami. Gotować do miękkości. Lekko przestudzić i zmiksować. Dodać śmietanę, ewentualnie trochę wody, jeśli zupa jest za gęsta.
Podawać z grzanką z dobrego pieczywa.
Smacznego!


26 stycznia 2014

Pasta jajeczna z anchois

Pasta jajeczna była hitem urodzinowych prywatek gdy byłam mała. Szykowałyśmy z mamą wielkie półmiski żółto-białych kanapek. Znikały szybko w małych paszczach. Delikatna pasta z żółtek utartych z masłem i majonezem, z posypką białkową była obowiązkowym punktem w menu.

Współcześnie nieco wzbogacona, wersja dla dorosłych, zdecydowanie mocniejsza w smaku. Dobry pomysł na weekedowe śniadanie.

Pasta jajeczna do pieczywa
3 jajka ugotowane na twardo
kilka filecików anchois z zalewy
łyżka kaparów
łyżka majonezu lub kwaśnej śmietany
sól, pieprz czarny i kajeński

Jajka przeciąć na pół, wyjąć żółtka i przełożyć je do miski. Białka pokroić w drobną kostkę lub zetrzeć na tarce. Dodać połowę białek do żółtek. Kapary i anchois posiekać. Wymieszać z majonezem, przyprawić. Smarować kromki dobrego pieczywa, posypać pozostałym białkiem.
Smacznego!





18 stycznia 2014

Sałata z kozim serem, burakami i pestkami granatu

Dziś w kuliarną podróż można się wybrać praktycznie nie ruszając się z domu. Egzotyczne przyprawy, owoce, warzywa
są dostępne w osiedlowych sklepach i bazarach. Produkty i smaki migrują szybciej i dalej niż kiedykolwiek wcześniej. Można
z nich korzystać bez pokonywania tysięcy kilometrów i mieszać lokalne, sezonowe smaki z tymi z odległych zakątków. Co prawda odkrywanie dalekich kuchni we własnym domu nie zastąpi poznawania jedzenia podczas wędrówek po świecie, kiedy to cała otoczka, tradycja i ludzie nadają nowo poznanym potrawom głęb-
szego wyrazu. Jednak w oczekiwa
niu na kolejne podróże można na co dzień, jeśli tylko przyjdzie ochota, doprawiać jadłospis szczyptą smaku z dalekich stron. 

Wiele inspiracji znajduję w książce, którą jakiś czas temu wygrzebałam na hiszpań-
skim Amazonie. Używana, za 2 euro, o przyciągającym tytule - zakup okazał się wyjątkowo dobrym strzałem. "World Food Cafe 2" zabiera w podróż po smakach Afryki, 
Pakistanu, Kambodży, Francuskiej Polinezji, Malezji, Karaibów i kilku innych ciekawych, ale mniej popularnych kulinarnie miejsc.



 Publikacja zawiera proste przepisy na dania 
wegetariańskie, które łatwo przygotować ze składników dostępnych w Europie. Gdy ją przeglądam ślinka mi leci, wyobraźnia zaczyna pracować i robię się głodna. Takie "podróżowanie językiem po mapie". Moc wrażeń.
Wcześniej pisałam już o Lablabi, tunezyjskiej zupie z ciecierzycy i czosnku, a dzisiaj dzielę się hitem miesiąca: arabską sałatką z rodzimym burakiem (zdecydowanie jestem burakoholikiem w tym sezonie). Przepis także pochodzi z "World Food Cafe 2", poniżej delikatnie zmodyfikowany przeze mnie. Połączenie smaków uwiodło podniebienia kilku znajomych, więc warto się tym pomysłem podzielić. I wrzucić trochę koloru w szarozimową aurę.

Sałata z kozim serem, burakami i pestkami granatu
- do wyboru: rukola / sałata rzymska / sałata karbowana / mix sałat
- kilka małych upieczonych buraków
- około 150 g koziego sera (np. dojrzewająca rolada)
- garść soczystych pestek granatu
- garść orzechów włoskich
- świeża papryczka peperoni

Dressing (clou tego dania!)
- po 1/2 łyżeczki słodkiej papryki, kminu rzymskiego, cynamonu i soli
- sok z 1/2 cytryny
- łyżeczka miodu
- kilka łyżek oliwy z oliwek
Wszystkie składniki sosu wymieszać z oliwą, dobrze wstrząsnąć/wymieszać i odstawić.

Sałatę umyć i osuszyć. Upieczone i wystudzine buraki obrać ze skórki, pokroić w cienkie plastry lub w kostkę. Ostrą papryczkę oczyścić z pestek i pokroić w cienkie paski. Uwaga: tę czynność lepiej wykonywać w rękawiczkach albo porządnie wymyć ręce zaraz po kontakcie z papryczką i nie pchać paluchów do oczu!
Rozłożyć sałatę w głębokie talerze lub miski, na niej układać buraki, kawałki sera, posypać pestkami granatu i pokruszonymi orzechami. Polać wcześniej przygotowanym dressingiem.
Można wszystko wymieszać w dużej misce, ale efekt wizualny będzie gorszy niż gdy podamy indywidualne porcje skropione sosem i nie mieszane.
Słodycz garantu i buraka, ostrość peperoni, kremowy kozi ser, chrupiąca rukola i orzechy, konkretny aromat kminu i cynamonu tworzą wyjątkowo smaczne, oryginalne połączenie. A i oko też się cieszy kolorami.
Smacznego!








6 stycznia 2014

Patatas bravas

Gdy dzień jest zdecydowanie za krótki, gdy za oknem szaro, a prognoza pogody zapowiada zachmurzone niebo na najbliższe dwa tygodnie, tęsknię za Hiszpanią. Odganiam myśli (czy dobrze zrobiłam, że wróciłam do Polski?) i zabieram się za działanie. W kuchni się relaksuję. Skupiam się na obieraniu ziemniaków (heh). Na chwilę pomaga, ale wspomnienia słonecznych dni stycznia w andaluzyjskim słońcu wracają natarczywie. Choć część chiruingutos było zamykanych na zimowe miesiące, można było znaleźć wiele miejsc przy plaży i przekąsić coś po spacerze.
W każdym tapas barze mają w karcie patatas bravas. Dosyć ciężkie, ale w małych ilościach, od czasu do czasu, dobrze było wgryźć się w ziemniaka.
W towarzystwie innych hiszpańskich specjałów w mini ilościach, z lampką wina lub małą szklaneczką chłodnego piwa. Tapas jest dobre na każdą okazję.

Czasem robię w domu swoją wersję patatas bravas, bardziej light, bo nie smażę ziemniaków, tylko je opiekam w piekarniku. Można je przygotować jako dodatek do dania głównego, np. ryby.






Patatas bravas
, czyli dzikie ziemniaki:

- 1 kg ziemniaków
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- łyżeczka rozmarynu
- łyżeczka wędzonej papryki

Piekarnik rozgrzać do temperatury 200 stopni. Ziemniaki obrać i pokroić na kawałki wielkości 3-4 cm. Wrzucić do naczynia żaroodpornego, skropić oliwą, oprószyć solą, rozmarynem i pieprzem. Wymieszać ręką, by ziemniaki dokładnie pokryły się oliwą i przyprawami. Piec około 30 minut, delikatnie zamieszać i piec kolejne 10 minut (na koniec włączam opcję grillowania, żeby się dobrze opiekły i były chrupiące). Nakłuć widelcem - gdy wchodzi gładko, są gotowe.

Podawać gorące, polane lub wymieszane z sosem paprykowym lub pomidorowym. 

W tapas barach można często spotkać patatas bravas z sosem majonezowym ze sproszkowaną papryką. Polecam spróbować jednak z jedną z poniższych wersji salsy na ciepło. Świeża bazylia lub kolendra dobrze grają w tym zestawie.

Sos paprykowy:
- 2 upieczone czerwone papryki
- łyżka koncentratu pomidorowego
- łyżka octu winnego
- ostra papryczka (opcjonalnie)
- sól, pieprz
Obrane ze skóry i oczyszczone z pestek papryki zmiksować wraz pozostałymi składnikami. Doprawić do smaku. Podgrzać (choć na zimno też dobry).

Sos pomidorowy:
- 1 mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- łyżka oliwy z oliwek
- puszka pomidorów
- łyżka octu winnego lub balsamico
- sól, pieprz
- kilka kropli tabasco lub szczypta chili
Drobno posiekaną cebulę i czosnek chwilę podsmażyć na oliwie. Wszystkie składniki zmiskować. Podgrzać.

Buen prevecho!


Marbella, styczeń 2013



Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...