Masz ochotę na coś zimnego, ale niekoniecznie lody? Deser słodki, ale może nie zwykłe ciasto z płynącym w upale kremem? Mrożony sernik orzechowy to jest rozwiązanie. Rozwiązłe, nie dietetyczne i grzechu warte. Efektowne - przy minimum pracy i bez stania w kuchni przy nagrzanym piekarniku. Przygotowujesz dzień wcześniej, zapraszasz gości, częstujesz sernikiem i nie czekasz długo aż poproszą o dokładkę.
Pomysł pochodzi z jednej z książek znalezionych na targach książek kulinarnych. Wpadłam tam tylko na moment "pooglądać". Żeby nie wpaść w szaleństwo zakupów ustaliłam sobie limit: no dobra, mogę nabyć dwie. Było co oglądać, dotykać, wąchać. Wyszłam z pięcioma (w tym z dwoma komiksami japońskimi, a te się nie liczą, no nie?) i niedosytem. Mam słabość do książek kucharskich, tych pięknie wydanych z ładnymi zdjęciami. Mimo tego, że mnóstwo inspiracji do tworzenia w kuchni można znaleźć w internecie, to jednak wydane na papierze opowieści o jedzeniu dają ogromną przyjemność oglądania i czytania na kanapie. Marzy mi się własna książka, taka, którą chciałoby się zjeść.
Mrożony sernik z masłem orzechowym zrobiłam zgodnie z przepisem (zastępując jedynie polewę czekoladową świeżymi borówkami) zaraz po powrocie z targów do domu. Zaniosłam go do pracy, by przetestować tę nowość na kilkunastu osobach (dzięki!) i zebrać opinie. Po tygodniu przygotowałam znów ten sernik modyfikując proporcje i wyszedł jeszcze lepszy. Zmniejszyłam ilość masła i zwiększyłam ilość mascarpone, dzięki czemu wyszedł lżejszy i mniej masłowy. Zmrożony, delikatnie kremowy, z posmakiem orzechów. Idealny deser na letnią imprezę w ogrodzie!




